Polacy patrzą na PRAWO jako na jakieś abstrakcyjne wprowadzanie w życie SPRAWIEDLIWOŚCI. Jest dla mnie oczywiste, że prawo powinno opierać się na zasadach szeroko pojętej sprawiedliwości, ale :
-
Prawo to nie sprawiedliwość. Prawo to zbiór zasad mających na celu regulację zasad w relacjach pomiędzy ludźmi – w społeczności.
-
Sprawiedliwość to co do zasady pojęcie abstrakcyjne i dość mocno subiektywne. Dołóżmy do tego indywidualne jej postrzeganie i poziom subiektywizmu mocno wzrasta.
Po co nam prawo? Jedną z wartości, w dzisiejszej rzeczywistości niedocenianej i traktowanej jako oczywistość, jest fakt, że gdy dwoje obcych trafia na siebie nie dochodzi do przemocy i to łącznie ze śmiercią jednej ze stron (nie mówiąc już o sytuacji gdy ma miejsce jakiś konflikt lub spór).
Jasne fajnie gdy prawo jest lepsze i bardziej sprawiedliwe, ale jest jakie jest min. z uwagi na naszą (znaczy wszystkich postawę).
Jeśli coś nam nie odpowiada warto walczyć o zmiany w prawie, ale w ogóle nie rozumiem obrażania się na obowiązujące przepisy?! Już nie mówiąc o odrzucaniu jakiejkolwiek próby zrozumienia sensu ich działania!
Rozumiem, że przeciętny obywatel nie ma obowiązku być specjalistą od prawa. Dobrze by jednak było aby posiadał choćby ogólną wizję działania systemu prawnego i to zgodną z rzeczywistą. Obywatel ten powinien mieć możliwość poznania tego w drodze edukacji szkolnej, a następnie powinien być o tym prawidłowo informowany przez media.
I właśnie o media mi tutaj chodzi.
Gdy widzę program w mediach lub czytam artykuł zahaczający o prawo, to jeśli poświęcę mu odrobinę czasu, okazuje się być on delikatnie mówiąc nierzetelny i tendencyjny i to na poziomie sugerującym co najmniej zaawansowaną bezmyślność, np.
1. kiedyś przeczytałem coś w stylu „Sędzia i komornik w zmowie sprzedali nieruchomość która kilka miesięcy później została zbyta za wielokrotność tej wartości” i zadałem sobie następujące pytania – na czym polegała ta zmowa?
-
Może nie było ogłoszenia w prasie?
-
Może nie umieszczono ogłoszeń w gminie lub sądzie dot. tej licytacji?
-
Może Sędzia lub komornik uzyskali jakieś korzyści majątkowe z tej kolejnej korzystnej sprzedaży?
Nie, w artykule nic o tym nie ma! Czyli cała zmowa polegała na tym, że ... ktoś wiedział że jakiś podmiot, szuka terenu pod np. supermarket, wziął udział w licytacji i po tym jak już kupił daną nieruchomość na licytacji powszechnie dostępnej (ogłoszonej w ogólnodostępnej prasie) sprzedała ją ze znacznym zyskiem?
2. Oglądam program na Polsacie „interwencja” w necie o krzywdzie jaką Sąd i komornik czynią niewinnemu obywatelowi. Z programu dowiaduję się, że miał on krótki czas na reakcję na otrzymane pismo – jedynie 30 dni! Proszę o wybaczenie rozumiem, że ktoś otrzymuje pismo po południu, przed długim weekendem i mając jedynie 1 lub 2 dni robocze mógł coś zawalić, ale 30 dni na napisanie pisma i wysłanie go pocztą, lub złożenie w Sądzie nie wydaje mi się bardzo krótkim terminem. Ile byłoby dość - 2 lata?!
-
Biedny pokrzywdzony mówi, że złożył złe pismo - skargę, a miał złożyć inne i z powodów proceduralnych, i teraz jest w niekorzystnej sytuacji. O tym, że miał złożyć wniosek o wyłączeniu spod egzekucji dowiedział się kilka miesięcy po terminie od prawnika. Jako podparcie dla wypowiedzi dla tego obywatela pokazane jest na zbliżeniu pismo jakie otrzymał. Pozwoliłem sobie zrobić pauzę. Pokazanie tego pisma była dla mnie groteskowym przykładem solidności i rzeczowości dziennikarskiej. Treść pisma to kilka linijek i jest tam napisane wprost, że adresat ma złożyć wniosek o wyłączenie spod egzekucji. O czym dowiedział się on dopiero kilka miesięcy później? Znaczy ten prawnik do którego poszedł posiadał umiejętność czytania ze zrozumieniem czy jak? Ok. Dajmy spokój poszkodowanemu człowiekowi. Dostał pismo, może nawet nie czytał, spytał kolegę, ten doradził mu aby złożył skargę i tak to poszło. Ale gdzie pani redaktor?! Jakieś słowo komentarza?! Widzi pismo, jest tam napisane jasno co się stało, jakie mogą być konsekwencje i co trzeba zrobić aby ich uniknąć. Ale nie kiwa głową potwierdzając że człowiek nie wiedział co ma robić i nikto go nie powiadomił.
3. Problem medialny ukarania Dody za obrazę uczuć religijnych też jest wzorcowy – krzyk i grymaszenie na decyzję Sądu i obrażanie się na obowiązujące przepisy prawa.
Przykładów można by więcej podać.
1. jaki jest stan prawny
2. zdobyć się na min. myślenia i refleksji np.
-
na czym niby polega naruszenie prawa?
-
czy faktycznie wystąpiło?
-
Jeśli nie nastąpiło, a występuje odczucie niesprawiedliwości, to może warto pomyśleć o wniosku typu – ZMIENMY PRAWO – a nie obrażajmy się na funkcjonariuszy publicznych np. Sędziów lub komorników, że stosują obowiązujące przepisy.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)