Napisałem krytycznie o samym filmie – jako widz. Patrząc na „Prometeusza” jako produkt który ma przynieść zysk, mam zupełnie inne, choć gorzkie spostrzeżenia.
- Film porusza kwestie egzystencjalne – to takie temat co każdego trochę rusza.
-
Piękne zdjęcia
-
dobre rozpoczęcie
-
muzyka może być
-
kilka ciekawych wątków np. watek wiary i krzyżyka głównej bohaterki, oraz czy „córka” szefa korporacji też jest androidem tylko nowszego typu? Jakie motywacje i cele przyświecają androidowi? i coś jeszcze by się znalazło
-
luki w scenariuszu – ich ilość i oczywistość poraża, aż trudno uwierzyć, że nikt tego nie ogarnął wcześniej, ba ja, nieskromnie powiem, bym potrafił na szybko kilka z nich usunąć, to pewnie zawodowcy też by potrafili? A są one gdyż? – np.nakręcają dyskusję, a jak się mówi, to temat się niesie i wciąga się kolejne osoby do tematu – obejrzenia filmu. Ba, błędy mogą być, przynajmniej częściowo, skorygowane w wersji reżyserskiej – nie ma to jak dwa razy sprzedać ten sam produkt ;-).
Tyle, że ja czuje się oszukany. Marka sugerowała produkt wysokiej jakości, a dostałem półprodukt, z obietnicą, ze jak znów zapłacę to dostanę trochę lepszy lub wytłumaczenie błędów (dodatki na DVD lub druga część).
Dodam, że dotarło do mnie, iż prawie 50% z moich znajomych, którzy widziało ten film, zrobiło to pod wpływem presji środowiska, ja sam także, gdyż inni chcieli o tym pogadać, byli ciekawi naszego zdania, a nie chcieli spojlerować. Darmowi naganiacze znaczy się.
ZOSTAŁEM OSZUKANY! BUUU ;-)


Komentarze
Pokaż komentarze (12)