Znowu wypłynął temat in vitro.
Przeciwnicy mocno akcentują wątpliwy (albo wręcz amoralny) charakter tego rodzaju działań na zasadzie :
chciejstwo bezdzietnego małżeństwa ważniejsze niż uprzedmiotowienie aktu powstania życia i zabijanie nadliczbowych zarodków.
oraz, że nie zamierzają płacić za coś co jest dla nich złe (wszak ma być finansowane z budżetu, czyli z podatków).
Ale co mówią przeciwnicy religii w szkole :
indoktrynacja - niezgodna z ich poglądem na życie i to z budżetu (znaczy z ich podatków).
Czym to się różni? Co do zasady niczym.
PS. Na marginesie uważam, że wywoływanie teraz tematu in vitro jest tematem zastępczym.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)