W wyniku aktu woli popartego określonymi działaniami dwojga ludzi dochodzi, może dojść, do poczęcia życia, czy jak kto woli, zapłodnienia kobiety.
Działania powodujące powstanie nowego życia co do zasady jest świadome i dokonywanym przez osoby znające jego konsekwencje.
Coś jak brawurowa jazda samochodem.
Konsekwencje w/w działań w pierwszej kolejności odczuwa kobieta – matka. To w niej nowe życie wzrasta - rozwija się. Jeżeli nie podejmuje (i nie godzi się aby ktoś inny to robił), ona żadnych działań negatywnych przeciwko nowemu życiu to od poczęcia, co do zasady, droga prowadzi do porodu i mamy noworodka. Noworodek żyje rozwija się starzeje i kiedyś umiera.
Oczywiście, matka – kobieta, może z różnych względów, nie chcieć tego nowego życia wzrastającego w niej. Jeśli za niechęcią idzie AKT WOLI i DZIAŁANIE to to działanie może oznaczać ABORCJĘ (tzw. niech kobieta sama decyduje o sobie – oSOBIE?!
Niech osoby głoszące pogląd o prawie do aborcji - mają odwagę i min. uczciwości aby powiedzieć –o SOBIE i NOWYM ŻYCIU! Które w niej wzrastało w wyniku jej decyzji.
Gdy w wyniku stosunku seksualnego, kobieta zachodzi w ciążę mówimy – niech decyduje sama o sobie.
Szkoda, że ci co tak mówią, to osoby już narodzone.
Ciekaw jestem czy mieliby identyczne zdanie gdyby decyzja co do ich życia lub śmierci pozostawała w gestii np. rządu/ojca/matki nadal i opierała się na ich przydatności dla społeczeństwa/rodziny w oparciu o subiektywne kryteria?


Komentarze
Pokaż komentarze (26)