W kontaktach z różnymi osobami, oraz odbierając przekaz medialny odnoszę jako przewodnie przesłanie :
-
jeżeli ateista prezentuje nieprzejednaną pozycję światopoglądową, no to przecież mówi jak jest. Podaje fakty.
-
Jeżeli teista prezentuje podobną postawę to – no FANATYK. Świr, pewnie niebezpieczny itd.
Patrząc na to przez pryzmat historii coś mi się tak wydaje, że jakiś czas temu było odwrotnie. To co mówili teiści to były fakty, a poglądy agnostyckie, nie mówiąc już o ateistycznych to były bzdury. Zaś ten kto je prezentował to jednostka niebezpieczna społecznie itd.
Pojawia się pytanie – czy jest miejsce ma szanowanie postawy drugiego człowieka, gdy ta jest sprzeczna z naszą?
Czy wg. ludzi jest miejsce tylko na jedną wizję świata? Zwłaszcza gdy ma ona poparcie siły?


Komentarze
Pokaż komentarze (26)