Niby banał, a jednak dla wielu wcale nie taki oczywisty.
Pamiętam przed laty ludzie ściągający filmy i muzykę i robili to bezrefleksyjnie w zakresie sfery moralnej. Czasami zastanawiali się nad ewentualnymi konsekwencjami prawnymi.
Swoje działanie usprawiedliwiali następującymi okolicznościami :
- dostępność– faktyczni gro tytułów nie było dostępne w naszym kraju, a kupowanie ich za granicą było i problematyczne i koszmarnie drogie.
- Czynnik ekonomiczny – faktycznie zarabiało się wtedy znacznie poniżej połowy tego co teraz, a wszystko – jeśli już było - kosztowało krocie – dużo drożej niż dziś np. taki „Braveheart”chyba ponad 80 złotych, a inne min 40,00 zł
- Czasami ktoś mówił o jakiejś sprawiedliwości dziejowej – bez komentarza
Minęło sporo lat i słyszę te same argumenty (choć sytuacja zmieniła się drastycznie) :
1. Dostępność – po pierwsze sporo jest u nas w kraju, po drugie ściągniecie (zakupienie) czegoś z zagranicy samo w sobie nie jest już trudne. Ba, czasami kosztuje taniej niż w gdy dany produkt pojawi się w kraju.
2.Czynnik ekonomiczny – od jakiegoś czasu znaczną większość muzyki i filmów i książek kupuję w cenie poniżej 20 złotych a część poniżej 10,00 zł (książki poniżej 10 zł – przeceny w Matrasie albo w Media Markt), Dodajmy do tego, że zarobki nawet te minimalne skoczyły min. dwa razy. Powoduje to, że proporcja nabywcza zmieniła się kilkakrotnie.
Usłyszałem nowe argumenty :
3. nie płacę za coś czego jakości nie mogę sprawdzić. - w knajpie też po zjedzeniu stwierdzam czy warto było? Poza tym chyba żadnego innego towaru nie można tak dobrze sprawdzić jak muzyki, filmów, a czasami nawet książek (net pozwala przesłuchać spore fragmenty muzyki, obejrzeć fragmenty filmów, zaś księgarnie Empik (czy to jest księgarnia? ;-) i Matras mają wewnętrzne kawiarenki gdzie można siąść i poczytać – jak ktoś ma czas i brak oporów brać towar bez płacenia, to nawet całą książkę.
4. Rzeczy niematerialnych nie da się ukraść (wszak właścicielowi nie ubywa). - Koncepcja ta jak dla mnie świadczy albo o swoistej schizofreniami, albo o totalnym samooszustwie. Z jednej strony ktoś przyznaje, że chodzi o dobra niematerialne co w sposób oczywisty musi spowodować inne kryterium jego naruszenia niż dóbr materialnych, z drugiej zapomina, że są to dobra niematerialne i nierozróżniając ich od materialnych przyjmuje to samo kryterium przy ewentualnej kradzieży. Polecam je spróbować przeforsować : w zakresie tajemnic państwowych, zawodowych, przemysłowych (poznanie ich nie spowoduje, że komuś coś ubędzie prawda ;-)
5. Twórca powinien być wdzięczny np. Chomikuj za darmową reklamę- brak mi słów. Argument tak absurdalny, że aż trudno go obalać, sam w sobie jest swoim zaprzeczeniem, ale spróbujmy. Czasami autorzy umieszczają coś w necie za darmo - chyba jako pierwszy zrobił to King z jednym lub kilkoma rozdziałami swej powieści. U nas zrobił to Jakub Ćwiek – umieścił w sieci za darmo cały tekst – opowiadanie. Umieszczenie tych konkretnych tekstów na np. Chomikuj – byłoby przez nich pewnie odebrane pozytywnie. Żaden z nich jednak nie oświadczył przy okazji –to teraz niech każdy ściągą wszystkie moje teksty za darmo.A może oświadczył? Tylko ja o tym nie słyszałem.
O ile kiedyś było to takie działanie – no bo tak. To teraz dorabia mu się ideologię, a winę za takie coś ponoszą autorzy, którzy powinni być wdzięczni za to, że ktoś łaskawie chce im coś ukraść.
A na czym polega ta kradzież (wszak mu nie ubyło)? Ano na tym, że jeżeli w księgarni pojawia się np. Książka Sapkowskiego „Sezon burz” to ludzie chcący ją przeczytać mogą ją kupić (zapłacić co spowoduje, że autor ma z tego dochód). Mogą też skądś ściągnąć nie płacąc i przeczytać. Według normalnych zasad – zasad na które wyraził zgodę autor trzeba zapłacić, ale nie wg niektórych można zlekceważyć wolę autora. Splunąć na jego pracę, zazwyczaj wielomiesięczną, i wziąć sobie za darmo – nie dlatego, że tak jest prawidłowo, tylko dlatego, że to łatwe i powoduje oszczędność, a co za tym idize stratę autora.
Może się jednak mylę
Spróbuję przyjęć przeciwny punktu widzenia :
np.Ad 5 - Twórca powinien być wdzięczny np. Chomikuj za darmową reklamę :
- rozumiem, że Chomikuj w jakiś sposób reklamuje produkty Twórców (w jaki?), zwłaszcza mało znanych np. płytę Jakuba Pawlaka, zaś np. takiej Adel tam się nie znajdzie (po tym jaką miała promocję min. w radio) gdyż jej nie potrzebuje, a umieszczenie tam jej płyt jedynie zmniejsza ilość sprzedanych egzemplarzy co pewnie artystki nie cieszy. Nie Adel najpewniej na Chomikuj nie ma.
Ad 4 – Uznajmy pogląd„Aby zaistniała kradzież, mienie okradzionego musi zostać pomniejszone. Poprzez ściągnięcie czegoś z chomika nie uszczupla się mienia autora." z komentarza ANIMELA pod http://odchudzanie.salon24.pl/553065,chomikuj-pl-prawa-autorskie-i-prawa-czytelnikow#comment_8473400
za prawidłowy. Dla mnie logicznymi konsekwencjami jest :
-
kto kupuje ten frajer lub jakiś kolekcjoner (ale ilu jest takich?).
-
Kto ściąga nie robi niczego złego, a wręcz coś dobrego patrz 5.
-
Patrząc na powyższe należy przestać kupować i ściągać (no chyba, że się jest kolekcjonerem lub frajerem).
-
Konsekwencja tego jest taka, że artyści przestają tworzyć dla kasy (każda płyta, książka film, mają 1 egzemplarz sprzedany + kolekcjonerzy.) Pal licho artystów – wydawcy przestają wydawać to się nie opłaca.
Cóż ja jednak chciałbym aby artyści mogli żyć z tego co robią, a wydawcą opłacało się wydawać, abym mógł wybierać, aby powstawały ciekawe i różne dzieła, a nie tylko fanatyków którzy i tak by to robili, a ja najpewniej na ich dzieła nie trafię, no bo w sklepie ich nie będzie.


Komentarze
Pokaż komentarze (126)