Obejrzałem ostatnio dwa filmy pod rząd "300" i Troja". Z zaskoczeniem zauważyłem cechy wspólne :
-
kapłani mylili się, innymi słowy nie mieli racji,
-
kapłani byli głupi. "300" idzie dalej – są przekupnymi zdrajcami i zwyrodnialcami.
-
trudno mówić o jakimkolwiek związku kapłanów z bogiem/bogami. Są raczej instytucją sama w sobie.
-
Główni bohaterowie to racjonaliści, z podejściem do wiary w najlepszym wypadku deistycznym. No i oczywiście gdy uważają inaczej niż kapłani to mają rację.
Cóż zbieg okoliczności, pomyślałem sobie. W myślach przeleciałem ostatnio przeczytane książki i filmy i pomijając tytuły proreligijne to nie miałem problemu ze znalezieniem przykładów na potwierdzenie powyższego trendu np. :
- Wojny wikingów – „Ostatnie Królestwo” Cornwell
- Wojownik Rzymu” Harry Sidebottom
Pomijam wszelkie Agory itd.
Dodam, że żadna z tych książek, ze względu na fabułę nie wymagała negatywnego przedstawiania kapłanów i ludzi wierzących.
Przykłady w drugą stronę? Coś mi świta, ale był to outsider, ktoś kto się wyłamał z systemu. Czyli system – struktura jest zła. Czyli też nie to. ;-)
jak pomne czasy gdy byłem nastolatkiem to nawet Conan wierzył w bogów. Jasne jego Crom bardzo się różnił od znanych nam współcześnie wyobrażeń Boga, ale dla Conana bezsprzecznie istniał i Conan do niego (rzadko bo rzadko) się modlił.
Dzisiejszy bohater odrzuca istnienie boga/ów jako balast i to w dodatku zbędny. Jeśli już fabuła toczy się w okresie historycznym jaki nakazywałby mu jednak nie mieć myślenia ateisty z XXI wieku to wypada aby był jego prekursorem.
Taki trynd Panie, taki trynd ;-)
PS. może jednak ktoś zna współczesne tytuły (filmy książki) nie religijne, gdzie kapłani i wiara w Boga (bogów) nie są ciężarem błędem i zabobonem, a czesem wrecz przeciwnie?


Komentarze
Pokaż komentarze (18)