awaris awaris
227
BLOG

"Bóg urojony" Dawkins - emocjonalna wymowa. (cz. 2).

awaris awaris Kultura Obserwuj notkę 11

 

Rozdział 6 książki Bóg urojony” zaczyna się :

 

Wielu ludzi nie może pojąć , w jaki sposób ktoś może bez religii być dobrym człowiekiem; ba! Jak w ogóle można chcieć być dobrym”  

 

Co myślę o tym rozpoczęciu napisałem w poprzedniej notatce. Ale nie skreślam książki po jednym zdaniu, czytam dalej.

Tej właśnie natury pytania będę omawiał w poniższym rozdziale.”  (pytania? A jakie pytania były zawarte wcześniej? Aaa, jak można chcieć być dobrym. Tyle że bez pytajnika i w formie twierdzenia. OK. Jakoś niezgrabnie ale OK)  

Czyli może jednak opinie osób krytykujących moją poprzednią notatkę, typu „tO akurat zdanie z Dawkinsa nie jest hipotezą naukową” lub „Luźne zdanie, tak żeby zgrabnie zacząć” nie do końca są prawdziwe. Wychodzi na to, że autor stawia takie rozpoczęcie rozdziału jako pewnego rodzaju hipotezę i zamierza ją udowodnić lub przynajmniej omówić. Ale lećmy dalej.

„…wyznawcy różnych religii do ludzi, którzy nie podzielają ich wiary potrafią odczuwać wyłącznie nienawiść” – czyli także do wyznawców innych religii, a nie tylko do ludzi negujących istnienie religii, czy też Boga.  Jest to kolejna teza, a raczej spostrzeżenie, ot taki fakt oczywisty. J

„… co bezlitośnie udało się obnażyć” (bezlitośnie – piękne)

 

 

Dostaję dużo listów … bywają jednak listy paskudne, a zdarzają się i wyjątkowo nikczemne. Te najgorsze … odwołują się do motywacji religijnej.”

  Na co dowodem jest ta myśl? Że religia wyzwala złe uczucia? Czy, może na to, że ludzie chętnie wykorzystują autorytety, aksjomaty lub wartości będące pojęciami abstrakcyjnymi, by podeprzeć swe negatywne uczucia.  Ja obstawiam że bardziej na to drugie, ale to tylko moje zdanie. Niemniej pozwolę sobie je poprzeć następującymi faktami – w trakcie rewolucji francuskiej działo się mnóstwo zła, a także w krajach komunistycznych. W żadnym z w/w przypadków nikt nie podpierał się religią, ani Bogiem. Niemniej sprawcy tych zaistniałych okropieństw często i łatwo odwoływali się do wartości wyższych, będących co do zasady pojęciami abstrakcyjnymi – sprawiedliwość, wolność, braterstwo itd.

 

Teraz list. Pomimo całej wyjątkowej nikczemności listów jakie otrzymuje P. Dawkins, nie z poczty Pana Dawkinsa ale z malia poczty elektronicznej autora „szczerego i poruszającego filmu o ateizmie” (Pan Dawkins jest krytykiem filmowym? Może chce podzielić się swymi odczuciami?

 To straszne co też spotkało tego Pana, a przecież film był „szczery i poruszający”, czyli co jakby film był słaby i nieszczery to treść tego listu byłaby zasadna i usprawiedliwiona?

Na marginesie i świadom pewnej uszczypliwości chciałbym powiedzieć, że nie zdziwiłbym się gdyby w tym szczerym i poruszającym filmie ktoś mówił „proza Dawkinsa jest taka szczera i poruszająca )    

 

Wróćmy jednak do listu. Jego treść jest obrazą kultury, wartości religijnych  i logiki, a może i jeszcze czegoś. W jakim celu ją p Dawkins przytacza i co ona udowadnia?

W mojej jak najbardziej subiektywnej ocenie, rozprawianie się z tego typu listem, ma znacznie mniej sensu niż moja poprzednia notatka.

Ja odniosłem się do tezy zawartej w rozpoczęciu rozdziału, wygłoszonego przez pewnego typu autorytet dla danego środowiska. Co robi p. Dawkins – rozprawia się, rozkładając na części pierwsze, anonimowy list osoby która … no właśnie kim jest?

 

Gdyby mi ktoś dał ten list do przeczytania i zapytał kim jest autor. To jako pierwszy typ obstawiałbym – młodą osobę, która w nic nie wierzy i dla hecy, zaatakowała słownie poważnego ateistę, bazując na jakichś strzępach wiedzy o wierze chrześcijan.

Gdybym musiał strzelać dalej, to nawet za dziesiątym podejściem nie wpadłbym na nazwanie autora listu reprezentatywnym przedstawicielem religii, w tym wypadku jakiejś chrześcijańskiej.      

 

Dawkins przechodzi od razu do następnego listu (także nie z własnej poczty), bynajmniej nie w celu ukazania różnorodności w poglądach wyznawców religii, ale by umocnić proponowany portret osoby religijnej. Religijnej?! (to chyba temat na oddzielną notatkę)

Podsumowanie listu, który na spokojnie i z pewnym dowcipem P. Dawkins analizuje jest następujące.

„Od dawna zastanawiam się, dlaczego ludzie uważają, że Bóg potrzebuje aż tak żarliwych i brutalnych obrońców” – jacy ludzie tak uważają? ZNACZY CI ŹLI ONI? że niby  ludzie wierzący? 

Jest jedna ciekawostka, którą wziąłem najpierw za słaby dowcip. Autor listu kończąc go pisze „…PANA NASZEGO JEZUSA CHRYSTUSA”

 

A Dawkins na to :

 

„(A dlaczego nie wszechmocy Allaha albo Brahmy? Albo samego Jahwe?)”  

 

Nie wiem czy w sposób świadomy i zamierzony ale Dawkins w ten sposób potwierdza moją ocenę co do tego kim najprawdopodobniej są autorzy tego typu listów. Gdyż proponowana zamiana w treści cytowanego listu, w żaden sposób nie obniżyłaby jego spójności lub sensowności zawartych tam kwestii teologicznych.

Sam Dawkins pisze o autorze „A proszę jeszcze pamiętać, że autorką cytowanego tu listu … jest czarująca i subtelna młoda osoba” Tak?! Z treści listu tego w żaden sposób nie widać. Może Pana Dawkins zna ją lepiej ale w mojej ocenie to nieistotne. Bo, co gdyby ta Pani była przeciętną osobą w średnim wieku to … no właśnie co?

I znowu list tym razem adresowany do P. Dawkinsa.

O liście „jeden muszę zacytować … nawet nie ze względu na jego oczywistą podłość i olbrzymi ładunek nienawiści”

O autorze „(czy ten człowiek naprawdę może być lekarzem?!)”  - jak dla mnie jak najbardziej może być, prezentowane poglądy w żaden sposób nie kolidują z możliwością wykonywania zawodu. Ba ciśnie mi się wręcz złośliwa odpowiedź

– Może, tak jak Pan naukowcem.   

 No i mamy fragment listu, któremu można sporo zarzucić jeśli chodzi o poziom kultury. Niemniej list ten jest stosunkowo spójny w prezentowanych poglądach, przynajmniej na tle wcześniejszych ;-)

Jest tam nawet zdanie :

„Nawet gdyby religia nie była prawdziwa, lepiej jest, o wiele lepiej, wierzyć w szlachetne mity … gdyż to daje ukojenie naszym umysłom”  - który w końcu jakoś odnosi się do rozpoczęcia rozdziału.

 

No i kończy się pierwszy podrozdział  rozdziału 6 książki.  

 

W mojej ocenie to w omawianym przeze mnie podrozdziale p. Dawkins robił to samo co ja w poprzedniej notatce (która była pewnego typu prowokacją), tylko w sposób znacznie bardziej tendencyjny. Uczepił się i dokopywał określonemu środowisku poprzez pastwienie się, nad celowo dobranymi na tą okoliczność materiałami stanowiącymi skrajny i niewątpliwie nie reprezentatywny wybór.

 

„TRESĆ – A ZWŁASZCZA EMOCJONALNA WYMOWA – TEGO PODROZDZIAŁU (CHOĆ MOŻE NIE TON) JEST DOSĆ  TYPOWA. TACY LUDZIE JAK JEGO AUTOR WIERZĄ …”   

 

PS. Ciekawe czy osoby które tak łatwo potępiały moją notakę, jako czepianie się, znajdą w sobie zdolność do przyznania, że p. Dawkins robi to samo w swojej książce w stosunku do określonych środowisk co ja w swej poprzedniej notatce. Różnica zaś jest taka, że ja sie czepaiłem Dawkinsa, w oparciu o jego słowa, a on czepia się ludzi wierzacych i religijnych rozwałkowując i przedstawiając jako główny nurt, stanowiska ludzi (o ile zwiazanych z religią) skrajnych. 

awaris
O mnie awaris

Tylko Kościół autentycznie stał na drodze Hitlerowi w jego kampanii na rzecz wyparcia prawdy. Nigdy wcześniej się Kościołem nie interesowałem, ale teraz odczuwam wielkie wzruszenie i podziw, ponieważ tylko jeden Kościół miał odwagę i upór by stać po stronie intelektualnej prawdy i duchowej wolności. Przez to jestem zmuszony przyznać, że to, czym kiedyś pogardzałem, dziś wychwalam bez powściągliwości A. Einstein "Celem Chrześcijanina jest stawanie się coraz lepszym człowiekiem." także elGuapo "to co piszemy o innych, nie zawsze świadczy o tych osobach, ale zawsze świadczy o nas" - pewnie cytat "prawda przeciw światu" przysłowie celtyckie "Stay on issue, not on personam"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Kultura