Wczoraj, w wigilię Święta Niepodległości złożyliśmy w imieniu blogerów i komentatorów wieńce pod pomnikami Romana Dmowskiego i Józefa Piłsudskiego. Głowny organizator akcji, Carcajou, zapewne wkrótce umieści na ten temat notkę wraz z dokumentacją filmową, więc nie będę opisywać wszytskiego szczegółowo. Powiem tylko, że kiedy składaliśmy wieniec pod pomnikiem Piłsudskiego, trwały tam już przygotowania do jakiejś uroczystości. Rozstawione były krzesełka, a straż miejska pilnowała terenu. Niemniej jednak nie mieliśmy problemu z dojściem pod pomnik i złożeniem tam wieńca. Wieczorem, wracając spod Pałacu Prezydenckiego zaszłam tam jeszcze, zobaczyć, czy nasz wieniec jeszcze leży. Okazało się, że leży, ale rzucony niedbale z drugiej strony pomnika. Leżał na trzech wiązankach kwiatów, zapewne złożonych przez zwykłych obywateli i również przerzuconych następnie na tył. Z przodu leżało kilkanaście wieńców, jak się domyślam złożonych w trakcie państwowej uroczystości. Nie rozumiem, dlaczego trzeba bylo usunąc nasz wieniec, zanim złożono tamte. Czy dlatego, że nie pochodził od władz, był w jakiś sposób gorszy? Co to za zwyczaj, usuwanie świeżych, dopiero co złożonych kwiatów?



Ale z nami nie tak łatwo :) Wieniec został przełożony z powrotem pod pomnik.

zdjęcia: Kubiczek i ss181292 (na jego blogu więcej zdjęć z tego dnia: http://ss181292.salon24.pl/248692,swiatla-pamieci-10-listopada-2010)



Komentarze
Pokaż komentarze (16)