Wszystko wygląda na to, że dopiero jak któregoś dnia rząd nie wypłaci emerytur to się zacznie afera, wielki płacz i zgrzytanie zębów, a do tego czasu Polacy będą się przede wszystkim kłócić czy w zsuwaniu się państwa na skraj przepaści ma nam przewodzić D. Tusk czy J. Kaczyński, natomiast tylko garstka ludzi rozsądnych będzie wołała aby naród zawrócił z drogi do ekonomicznej katastrofy.
Są dwie możliwości wyjścia z pułapki zadłużenia: albo rząd i beneficjenci budżetu drastycznie ograniczą rabunek tych co pracują w gospodarce, aby zatrzymać zsuwanie się w kierunku przepaści i zacząć wspinanie się na płaski teren, albo będą rabować do końca i wpadną w przepaść razem ze swoimi żywicielami. Lepszy jest oczywiście wariant pierwszy, ale apetyt rośnie wraz z jedzeniem... szanse na opamiętanie pasożytów są małe.
Bacz



Komentarze
Pokaż komentarze (5)