Niestety, nie oglądam programów wyborczych w TV, bo telewizje włączam tylko, jak leci Bond, albo gubernator Kalifornii. Może tam dzieje się coś ciekawszego? Za to jako nałogowy słuchacz radia, kiedy siadam świtem zapłakanym do komputera, o 6.30 atakują mnie reklamówki eurowyborcze w programie 3 Polskiego Radia.
Wszystkie programy robionę są spod jednego strychulca: spokojna muzyczka w tle, sugerująca, że ma się do czynienia z poważnymi, spokojnymi ludźmi, i gadający facet - jeden lub wielu, którzy monotonnym głosem próbują nam zrobic wode z mózgu. Jednej reklamówki nie można prawie odróżnić od drugiej. Jedyna na plus wyróżniająca się, to reklama SLD, gdzie występują aktorzy udający młodych, przebojowych z wielkich miast, nazywanych na Salonie przezwiskiem odzwierzęcym - futerkowym. Oni przynajmniej mają jakis tembr głosu sugerujący entuzjazm. A reszta? kogo oni spodziewają się w ten sposó przekonać, jeśli wszystkie komitety wyborcze zlewają się w jedno, jeśli nie można odróżnić PSL od UPR, ani PO od PiS czy Samoobrony? Żadnej dramaturgii, nic się nie dzieje, żadnego motywu muzycznego, który by utkwił w pamięci poza samym komunikatem o audycji wyborczej (9 symfonia Bethowena? nie jestem pewien).
Z rozżewnieniem wspominam stare kampanie, kiedy np. Janusz Korwin Mikke puszczał "Pieśń o podżynaniu gardeł". To był odjazd, po prostu psychodelia. A Lepper i szlagier "Ten kraj jest nasz i wasz"? Genialne posunięcie, odwołanie do powszechnie znanego i lubianego stylu muzycznego nie tylko wśród wyborców Samoobrony, kojarzący się z zabawą i swojskością. A PO i Tilt "JEszcze będzie przepięknie" - która obiecywała, że po ciemnej nocy kaczyzmu nadejdzie jutrzenka wolności? Wtedy słuchało się tych reklamówek z jakimś zainteresowaniem fascynacją, podziwem. A teraz? Jak w polskim filmie, nic się nie dzieje. Kogo oni spodziewają się w ten sposób przekonać? U kogo którakolwiek z tych reklamówek zakiełkuje decyzją o głosowaniu? Wychodzi na to, że komitety poszły po najmniejszej linii oporu i podstawowym motto kampanii jest "nikomu nie podpaść, w nikim nie wzbudzić niechęci, nie generować negatywnego elektoratu".
Ps. Polityka miłości sięga samorządu. Nasza liberalna partia rządząca, pewnie w ramach walki o większe swobody obywateli, postanowiłą zająć się samorządami, a konkretnie poddać je większej kontroli wojewodów. Przypominam, że PO w kampanii wyborczej ganiła centralistyczne zapędy PiS.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)