Grim Sfirkow Grim Sfirkow
30
BLOG

Nuda reklam wyborczych

Grim Sfirkow Grim Sfirkow Polityka Obserwuj notkę 2

Niestety, nie oglądam programów  wyborczych w TV, bo telewizje włączam tylko, jak leci Bond, albo gubernator Kalifornii. Może tam dzieje się coś ciekawszego? Za to jako nałogowy słuchacz radia, kiedy siadam świtem zapłakanym do komputera, o 6.30 atakują mnie reklamówki eurowyborcze w programie 3 Polskiego Radia.

Wszystkie programy robionę są spod jednego strychulca: spokojna muzyczka w tle, sugerująca, że ma się do czynienia z poważnymi, spokojnymi ludźmi, i gadający facet - jeden lub wielu, którzy monotonnym głosem próbują nam zrobic wode z mózgu. Jednej reklamówki nie można prawie odróżnić od drugiej. Jedyna na plus wyróżniająca się, to reklama SLD, gdzie występują aktorzy udający młodych, przebojowych z wielkich miast, nazywanych na Salonie przezwiskiem odzwierzęcym - futerkowym. Oni przynajmniej mają jakis tembr głosu sugerujący entuzjazm. A reszta? kogo oni spodziewają się w ten sposó przekonać, jeśli wszystkie komitety wyborcze zlewają się w jedno, jeśli nie można odróżnić PSL od UPR, ani PO od PiS czy Samoobrony? Żadnej dramaturgii, nic się nie dzieje, żadnego motywu muzycznego, który by utkwił w pamięci poza samym komunikatem o audycji wyborczej (9 symfonia Bethowena? nie jestem pewien).

Z rozżewnieniem wspominam stare kampanie, kiedy np. Janusz Korwin Mikke puszczał "Pieśń o podżynaniu gardeł". To był odjazd, po prostu psychodelia. A Lepper i szlagier "Ten kraj jest nasz i wasz"? Genialne posunięcie, odwołanie do powszechnie znanego i lubianego stylu muzycznego nie tylko wśród wyborców Samoobrony, kojarzący się z zabawą i swojskością. A PO i Tilt "JEszcze będzie przepięknie" - która obiecywała, że po ciemnej nocy kaczyzmu nadejdzie jutrzenka  wolności? Wtedy słuchało się tych reklamówek z jakimś zainteresowaniem fascynacją, podziwem. A teraz? Jak w polskim filmie, nic się nie dzieje. Kogo oni spodziewają się w ten sposób przekonać? U kogo którakolwiek z tych reklamówek zakiełkuje decyzją o głosowaniu? Wychodzi na to, że komitety poszły po najmniejszej linii oporu i podstawowym motto kampanii jest "nikomu nie podpaść, w nikim nie wzbudzić niechęci, nie generować negatywnego elektoratu".

 

Ps. Polityka miłości sięga samorządu. Nasza liberalna partia rządząca, pewnie w ramach walki o większe swobody obywateli, postanowiłą zająć się samorządami, a konkretnie poddać je większej kontroli wojewodów. Przypominam, że PO w kampanii wyborczej ganiła centralistyczne zapędy PiS.

Popieram prawo własności, JOW, niskie podatki, przejrzyste prawo, karanie przestępców. Jestem przeciw uchwalaniu prawa, którego nikt nie będzie przestrzegał (poza frajerami). Nie mam nic przeciw skandynawskiemu modelowi państwa, o ile jego wprowadzanie rozpocznie się od przywrócenia monarchii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka