Wczoraj wybrałem się do Empiku, aby kupić żonie jakiś urodzinowy prezent. Ponieważ lubi tematy w tylu "kobieta w historii", postanowiłem jej przewrotnie kupić biografię Anny Walentynowicz.
Podszedłem do kasy, za kasą młodzian, po zdawkowym pytaniu, czy chcę promocję wyjechał z tekstem, pokazując na okładkę książki:
- Ona to się chyba w grobie przewraca, nie?.
Przyjrzałem się gościowi uważniej - koleś w wieku studenckim, na oko przed 24 rokiem życia, w okularach. Wyglądał raczej na ideowego, przekonanego o tym co mówi, niż uprawiającego marketing poprzez gadkę o polityce. Pytam ostrożnie
-Tak, a dlaczego?.
Istotnie, p. Anna Walentynowicz ma wiele powodów, by się w grobie przewracać, ale nie wiedziałem o który mu konkretnie chodzi.
- No, to co ta Krzywonos powiedziała...
Ja na to:
- Cóż, faktycznie chyba trochę przegięła.
A on:
- Nie no, mi chodzi o to co powiedział Jarosław, a wie Pan, faktycznie powinni zabrać tej obecnej Solidarności znaczek, bo tam te sztandary Solidarności, to jacyś młodzi noszą, po 25 lat, co w ogóle w związku nawet nie byli, do czego to podobne?
Powstrzymałem się od narzucającego się pytania "a ty dzieciaku byłeś na świecie, kiedy była Solidarność?", zamiast tego skrzywiłem się i powiedziałem:
- Trudno powiedzieć kto tutaj ma rację.
Koleś uśmiechnął się z politowaniem mówiąc coś w rodzaju "no nie no... " i dalej:
- A co Wałęsa o tym powiedział, w ogóle go nie zaprosili, kompromitacja...
Przeszedłem na to do natarcia:
- Jak Pan poszpera w internecie, to Pan znajdzie na youtubie wywiad z Walentynowicz, jak mówi, że ta Krzywonos, to w ogóle nie była tam, gdzie mówi że była..."
Koleś dostrzegł, że trafił na oszołoma, więc uśmiechnął się i machnął ręką,:
- Wie Pan, pewnie tam wszystko jest w tym internecie...
To ja na to:
- A widział Pan już ten film, co wyciekł z TVN o Wałęsie? - pytam. Koleś na to:
- Nie no, telewizję , to ja z domu wyrzuciłem, nie oglądam takich rzeczy.
(W ogóle nie słyszał o sprawie, nie zrozumiał o jakim filmie mówię, myślał, że jakiś telewizyjny)
- To proszę zajrzeć na górę, tu u was jest książka o Wałęsie Centkiewicza, proszę przeczytać.
- Eee, ja sobie tym głowy nie zaśmiecam, takimi rzeczami.
- Słusznie, telewizja kłamie, ale książki warto czytać, proszę się przejść i rzucić okiem.
Na tym rozmowę skończyliśmy, poleciałem na pociąg. I co Państwo na to powiecie? Gość nie oglądał i już wie, że nie ma po co oglądać. Nie czytał, bo nie chce sobie głowy zaśmiecać. Uważa, że to niepodobieństwo, żeby młodziaki chodzili z odznakami Solidarności i by chciał im zakazać - sam ma tyle samo lat, albo i mniej. Myśli, że wie kogo by poparła dziś Walentynowicz, nie mając najwyraźniej bladego pojęcia jakie miała poglądy polityczne. Gdyby wiedział, to by raczej nie przypuszczał, że poparła by w czymkolwiek p. Krzywonos. Pewnie nawet nie słyszał o tym, że Walentynowicz była w konflikcie z Wałęsą. Czy to typowy przykład "młodego, z dużego miasta, zdobywającego wykształcenie"? Jeśli tak, to trudno nie zauważyć, że największym sojusznikiem PO jest dziś ignorancja i młodzieńcza, niczym nie poparta pewność siebie i przekonanie o swojej wyższości intelektualnej nad „dziadami”. Koleś pewnie nie przypuszczał nawet, że ktoś kto przychodzi do Empiku kupować książki może mieć inne poglądy i dlatego wyszedł do mnie tak z sercem na dłoni. A tu siurpryza, na oszołoma trafił!
Podobnie ostatnio byłem na urodzinach przyjaciela. Zeszło na politykę, mój przyjaciel cały czas o Jarosławie "Kłamczyński". Zeszło na Komora, ktoś powiedział, że obciachowy straszliwie, człowiek pomyłka, ale i tak lepiej niż Kaczyński. "A dlaczego?" - zapytałem - "Ja tam bym wolał Kaczora!" "Cooo?" - wzbudziłem powszechną konsternację. I pani domu zaraz powiedziała "Zmieńmy temat , zmieńmy temat..." ;-) Wcześniej wszyscy potwierdzili, że w Polsce są łapówki, że kolej jest do bani, że w ogóle wszystko jest do bani. Ale winnego widzą tylko jednego - Kaczyńskiego. Przepraszam, dwóch winnych: Kaczyński i "klechy", co to nie dość, że ZUS nie płacą, to jeszcze żądają pieniędzy za usługi, jak np. za pogrzeb ("Wprowadzić podatek kościelny, jak w NIemczech" - "Chcecie jeszcze więcej biurokracji?" - pytam, ale odpowiedzi nie dostałem). A - no i winni są rolnicy, co to płacą KRUS. Jest tych winnych, tylko jakoś wśród nich nie ma tych, co naprawdę w Polsce rządzą... A oni sami, co moi przyjaciele, równieśnicy - niewinni, ofiary losu, taka ich mać.
Coraz więcej widzę wokół ludzi tak zasklepionych w idiotycznych poglądach, że naprawdę, żal za d... ściska. Nie ma z nimi rozmowy! Wiedzą lepiej i koniec, na argumenty impregnowani. Zaczynam rozumieć jak się czuli w PRL opozycjoniści, kiedy wokół siebie widzieli samych ludzi albo pogodzonych do bólu z rzeczywistości, bez żadnej chęci zmiany, a tylko z chęcią ułożenia się jak najlepiej, i tych którzy całkowicie dali się zrobić w konia propagandzie. A wyobraźcie sobie, że oni nie mieli wtedy internetu! My sobie możemy chociaż pogadać.


Komentarze
Pokaż komentarze (56)