Wczoraj, kiedy wracałem do domu, trzej gentelmani próbowali pozbawić mnie komórki, grożąc śmiercią. Skończyło się na wymianie ciosów, obelg i na tym, że wytarmosili mnie trochę w błocie.
Interesuje mnie jedno - dlaczego w tym miejscu, tj. na dworcu PKP w Wołominie nikt nie wpadł na pomysł ustawienia stałego patrolu policji lub straży miejskiej? Przecież to nie jest jakiś syndykat zbrodni czy inne WSI, silniejsze niż państwo. To paru zastrachanych gówniarzy, którzy mocni są w trzech na jednego, a na widok munduru uciekają w krzaki. Zresztą jeden z nich, nawet nie żebym go uderzył, chyba go tylko zawadziłem pięścią, to się skulił i mi skamlał "No co, k..., no co...". Nie trzeba wiele.
Pytanie to kieruję do radnych, kandydatów na radnych, burmistrza obecnego i przyszłego - co macie zamiar zrobić, aby mieszkańcy naszego miasta czuli się bezpiecznie i żeby powrót do domu, albo jazda pociągiem nie wiązały się z niebezpieczeństwem pobicia lub pozbawienia portfela? Czy miasta, które stać na budowanie dróg i basenu nie stac na utrzymanie stałych patroli Straży Miejskiej w miejscach istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa mieszkańców?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)