Oglądam wieczór wyborczy. Lecą wyniki z Warszawy. Na pierwszym miejscu HGW (Warszawiacy pokochali buspasy?), na drugim Bielecki, na trzecim Olejniczak, a na czwartym JKM. Więc lecą kolejno relacje ze sztabów wyborczych: najpierw Hania, potem Bielecki, potem "czerwoni", i... i co, Korwin? Nie, skądże by. Mamy relację ze sztabu kandydatki PSL, która uzyskała wg. słów samego dziennikarza mniej głosów niż "Gamonie i krasnoludki", czyli major Fydrych. Nie kupuję, że TVP było zaskoczone wynikami Korwina. Mieli sondaże, cudów nie ma. A to samo przecież było w poprzednich wyborach prezydenckich.
Trzeba powiedzieć, że jest to jawna manipulacja, jawne forowanie kandydata partii, która może się pochwalić wpływamy we władzy przed tego, który zdobył wielokrotnie więcej głosów, ale wpływów w mediach nie posiada.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)