Doszedłem do wniosku, że zbliża się apokalipsa. Zastanawiałem się w jakiej kategorii umieścić ten wpis, ale ostatecznie wybrałem politykę - koniec świata to w gruncie rzeczy również wydarzenie o ogromnym znaczeniu polityczny.
Znaków jest coraz więcej. Mamy kataklizm polityczny: Tusk nie może dogadać się z Kaczyńskim. Do tego dochodzi światowy kryzys finansowy. Pojawiają się także fenomeny przyrodnicze. Przedwczoraj widziałem bobra w Wiśle. W centrum Warszawy, pod mostem Śląsko-Dąbrowskim. Wyglądał jak duża belka, której coś się pomerdało i zamiast płynąć z prądem jak belce przystoi, płynęła w poprzek rzeki. Na oko był wielkości średniego psa. Z początku myślałem, że to może sum - gigant płynie sobie leniwie i wystawił grzbiet. Z błędu wyprowadził mnie inny, przypadkowy obserwator, który tego rodzaju cudowne zdarzenie obserwuje częściej.
A oto kolejny fenomen: 
Ten gigantyczny boczniak został znaleziony na poligonie w okolicach Ossowa. I co? Ktoś ma jeszcze wątpliwości?



Komentarze
Pokaż komentarze (3)