Kowalski kupił sobie telewizor. Zaprosił sąsiadów, pokazał im jak działa. Telewizor szczególnie podobał się sąsiadowi Kowalskiego przez płot, Novákowi. Novák oglądał ze wszystkich stron telewizor, bawił się pilotem, w końcu stwierdził, że chętnie by go odkupił. Kowalski śmiał się i powiedział, że nie jest na sprzedaż. Novák odszedł smutny.
Pewnego dnia miało miejsce nieprzyjemne zajście. Na Kowalskiego napadli bandyci. Kowalski był kawał chłopa, więc poleciał z siekierą przegnać ich za ogrodzenie. Ale bandytów było więcej i też nie byli ułomkami. Wydawało się, że Kowalski oberwie i że rozgrabią bu obejście. Novák pomyślał sobie, że szkoda, aby się dobro marnowało. Przeskoczył przez siatkę, wszedł kuchennymi drzwiami, złapał za telewizor i wyniósł do siebie. Później Novák twierdził, że chodziło mu tylko o telewizor, ale prawda jest inna: wrócił jeszcze po radio, a nawet chciał wynieść lodówkę, choć sam nie dałby rady. Na jego nieszczęście przydybała go żona Kowalskiego i przywaliła mu patelnią. Novák strzelił ją w gębę i uciekł.
Kowalski wbrew oczekiwaniom sąsiada poradził sobie z napastnikami. Dumny wchodzi do domu, patrzy, a tu nie ma telewizora! Żona szybko powiedziała mu co się stało. Kowalski zezłościł się nie na żarty. Poleciał do Novák, stanął pod furtką, dzwoni domofonem. Z początku cisza. Potem w końcu zgłasza się Novák, zdziwiony o co chodzi. Kowalski mu na to „ty taki owaki, oddawaj telewizor!”. Novák - jaki telewizor. Przecież to mój telewizor, kupiłem go. Na to Kowalski wściekł się jeszcze bardziej, zawołał policjanta i sąsiadów. Ci posłuchali co miał do powiedzenia, policjant spisał skargę, ale nikt Kowalskiemu nie uwierzył.
Tu dopiero widać, jak wielką rolę w codziennym życiu odgrywa opinia, jaką cieszy się człowiek. O Kowalskim wszyscy słyszeli, że to pijak i zakapior. I rzeczywiście, za kołnierz nie wylewał, i do bitki nie trzeba go było długo namawiać. Wszyscy też wiedzieli, że to już taka patologiczna rodzina, że dziadek Kowalskiego przepił i przegrał w karty cały majątek, i że go zlicytowano. Kowalski też parę razy stracił pracę za pyskowanie i picie. Odwrotnie Novák. Ten pochodził z ubogiej rodziny, sam doszedł do wszystkiego. Bywał czasem w pobliskim mieście, znał się z burmistrzem, był wykształcony i na dodatek był – ho ho ho - ateistą. Słowem wcielenie cnót demokratycznych. Kowalski odwrotnie, nie dość, że bił żonę, to jeszcze był katolikiem. A jak spotkał w knajpie wnuka Żyda, który kupił majątek jego dziadka, nigdy nie przepuścił okazji, żeby z niego pokpić. Taka to była nieprzyjemna persona ten Kowalski.
Dlatego sąsiadom nie mogło się pomieścić w głowie, że tak kulturalny i wykształcony człowiek jak Novák ukradł coś Kowalskiemu. Jednak Kowalski wdarł się siłą do domu Novák, wszyscy weszli na nim i rzeczywiście – zobaczyli telewizor Kowalskiego. Wtedy Novák zaczął się mętnie tłumaczyć, że telewizor jest mu bardzo potrzebny, że fabryka, w której go wyprodukowano należała kiedyś do wujka dziadka pana folwarku, na jakim służył jego pradziadek, w związku z tym to raczej do niego powinien należeć. Że Kowalski kupił telewizor na wyprzedaży pół darmo, więc nie poniósł żadnej straty. A cichcem, kiedy Kowalski nie słyszał i przedstawiał swoje rację komuś innemu, tłumaczył na ucho: „ Po co tej moczymordzie telewizor? Ja jestem człowiekiem wykształconym, potrzebuję wiedzieć co się dzieje na świecie. A ten? Przepije go w dwa tygodnie! Zresztą ma radio, wystarczy mu”. I wiecie co? Niewiarygodne, ale sąsiedzi stwierdzili, że niech już ten telewizor zostanie u Nováka, bo sprawa nie jasna, nie wiadomo skąd Kowalski go wytrzasnął. Ci co widzieli, jak Novák go wynosił udawali, że nie widzieli, a w to, że Novák uderzył żonę Kowalskiego – nie uwierzył nikt. Nawet sam Kowalski nie do końca wierzył.
Kowalski, jak to Kowalski, po tym wydarzeniu chlał przez trzy dni. Potem żona zrobiła mu awanturę i wziął się w garść. Połaził, popytał, pokombinował, zrobił parę zleceń na lewo i po tygodniu miał nowy telewizor, już nie z wyprzedaży, ale ze sklepu. Z Novákiem się nie odzywali, udawali, że się nie znają i nie widzą. Jak ich żony zagadały do siebie o coś przez płot, to Kowalski na swoją wrzeszczał, a Novák wygłaszał swojej pogadankę o tym, że z pijakami i ich rodzinami porządni ludzie nie powinni rozmawiać.
Minął jakiś czas, o sprawie telewizora wszyscy zapomnieli. Jednak w dzielnicy zaczęło źle się dziać. Lokalna mafia zainteresowała się majątkiem Nováka i postanowiła go wykurzyć. Najpierw zajęli mu części posesji pod jakimś pozorem, potem w ogóle przegonili. Kowalski obserwował to z satysfakcją. A kiedy już Novák miał wszystko spakowane, w asyście bandytów wyjeżdżał ze swojego domu, Kowalski wszedł na jego podwórko i bez słowa wybrał ze zgromadzonych gratów telewizor i przyniósł do siebie. Zrozpaczony i wystraszony Novák nie zareagował. Kowalski postawił drugi telewizor na honorowym miejscu w salonie, na białym obrusie, a na nim postawił wazon kwiatów. Kupił dwie flaszki i cały dzień siedział w salonie i oglądał, oglądał.
Niestety, ale wkrótce przyszła kolej i na Kowalskiego, i do niego zapukała mafia. Kowalski tak jak kiedyś, złapał za siekierę. Jednak tym razem nie miał szans. Pobili go, skopali i pogonili precz. Potem nastały bardzo złe czasy. Novák nie podskakiwał i robił co mu kazali, więc jakoś przetrwał bez większego uszczerbku. Gorzej Kowalski. Stawiał się, więc go jeszcze bardziej sprali, żonę i córkę zgwałcili, jednego syna zabili, drugi musiał uciekła, a trzeci najgorzej – został komunistą. Potem jedni bandyci przegonili drugich. Czasy się nieco poprawiły – nowa kamanda pozwoliła żyć, zadowoliła się haraczem.
Sprawę telewizora załatwili mafiozi decydując, że ma być u Nováka i koniec. A jak się komuś nie podoba, to zobaczy! Kowalski nie był już tym Kowalskim co kiedyś. Grzecznie posłuchał, potakiwał, obiecał sobie już nigdy, przenigdy nikomu nie podpaść. Natomiast Novák nie do końca zrozumiał sytuację, w jakiej się znalazł. Błędnie odczytał decyzje szefa gangu, myślał, że wolno mu więcej. Próbował żyć jak dawniej, jeździć do miasta, gadać z burmistrzem. Mafii się to nie spodobało. Gangsterzy zorganizowali coś w rodzaju sądu sąsiedzkiego nad Novákiem, wszyscy sąsiedzi musieli pójść do niego i dać mu w dziób. Kowalski mógłby odczuwać jakąś satysfakcję, ale już nie czuł. Z ogromną niechęcią poszedł do najbliższego sąsiada, z niesmakiem patrzył, jak sąsiedzi i bandyci trzymają Nováka, który wcale się nie bronił i jak kolejno walą go w twarz. Sam też musiał walnąć, ale tylko zamarkował cios. Telewizor stał nadal w salonie Nováka, ale Kowalski trzymał się od niego z daleka. Potem Novák wiedział już, gdzie jego miejsce. Na Kowalskiego oczywiście znów się obraził. Za to Kowalski ze zdziwieniem odkrył, że sąsiedzi, a nawet jego dzieci mają mu za złe, że poszedł linczować Nováka. Przypominali mu, że kiedyś zabrał Novákowi telewizor i że to pewnie dlatego poszedł go walnąć. Kowalski dobrze wiedział, że to nie on zaczął z tym nieszczęsnym telewizorem i że teraz nie miał nic do powiedzenia. Ale milczał, obiecał sobie, że już nigdy, nikomu nie podpadnie.
Minęły lata. Czas zabliźnił rany, sąsiedzi zapomnieli z wolna urazy. Najpierw dzieci Kowalskiego i Nováka, za nic mają sąsiedzkie swary, gaworzyły do siebie przez siatkę, potem zaczęły rozmawiać ich żony, w końcu sąsiedzi pogodzili się, choć dziwna to była zgoda. Novák oświadczył, że Kowalskiemu wybacza. I że Kowalski może od czasu do czasu wpaść i pooglądać u niego telewizję. Kowalskiego zamurowało, ale nic nie powiedział. Obiecał sobie, że już nigdy, ale to przenigdy nikomu nie podpadnie. Czasami rzeczywiście wpada do Novák, siedzą sobie na kanapie przy piwie. Kowalski woli coś mocniejszego, ale pamięta przysłowie dziadka, że „dla towarzystwa Cygan dał się powiesić”, więc pociąga grzecznie z kufla, dolewając do niego od czasu do czasu z trzymanej pod stołem piersiówki. Oglądają razem telewizję. Pilota trzyma Novák i zawsze puszcza tylko czeskie filmy.
Ps. Post dedykuję mojemu przyjacielowi z Zaolzia, Grześkowi.
Ps I. Proponuję zerknąć na następujące linki:
http://wiadomosci.ox.pl/wiadomosc,9208,kaczynski-podzialy-sa-za-nami.html
http://www.rp.pl/artykul/61991,199891_Zaolzie___Polacy_i_Czesi.html



Komentarze
Pokaż komentarze (2)