Na przykład demokracji może ujść na sucho trwający miesiąc pogrom, zakończony śmiercią kilkunastu - kilkudziesięciu osób, w trakcie którego straciło dach nad głową 20 tys ludzi. Ujdzie nawet to, że jest to kliniczny przypadek prześladowań religijnych. Pod warunkiem, że prześladuje się chrześcijan.
Mam oczywiście na myśli wydarzenia w Indiach. Proszę sobie przypomnieć jaki rozgłos na świecie ma sprawa Tybetu mimo, że prawdziwe prześladowania - mordy i tortury niewinnych i przypadkowych osób - miały tam miejsce kilkanaście - kilkadziesiąt lat temu. Dramat w Indiach odbywa się na oczach świata, tu i teraz. I co ? I nic.
Skąd milczenie świata? Nawet dyżurni od prześladowanych i pokrzywdzonych nabrali wody w usta - za wyjątkiem Amnesty International. Ale proszę rzucić okiem na portal lewica.pl. Przejrzałem wiadomości ze świata do września, przeguglowałem i nie znalazłem tam na ten temat ani słowa. Jeśli ktoś może wskazać jakąś notkę w tym temacie na jakimś lewicowym portalu, to bardzo proszę. Ja znalazłem tylko na racjonalista.pl, z wielce znamiennym komentarzem: "Na naszych oczach kolejny już raz bierze w łeb roszczenie kościoła katolickiego do uniwersalizmu i absolutyzmu. Krytyka relatywizmu, jaką przy każdej okazji głosi KK, przynosi więcej złego, niz dobrego. Z własnego podwórka znamy jego prawdziwe intencje: władza, majątek, wyłączność. Aktem największej miłości bliźniego jest pozostawienie go w spokoju, a nie indoktrynacja. Zdaje się, że Jezus i apostoł Paweł nie wzieli tego pod uwagę kreśląc doktrynę misyjności kościoła. Kto religią wojuje od religii ginie. Za parę lat możemy spodziewać się kolejnych beatyfikacji i kanonizacji". Innymi słowy - katolicy sami sobie winni, że są katolikami na terenie hinduistów. Polecam lekturę dalszej dyskusji we wskazanym wątku.
Lewica i "racjonaliści" powinni wiedzieć, że katolicy indyjscy bardzo często rekrutują się spośród najniższych kast tamtejszego społeczeństwa, a Kościół Katolicki systemu kastowego nie respektuje (oficjalnie nieistniejącego). To między innymi wywołuje wściekłość hinduistów. Wydaje się więc, że powinni działania KK w Indiach popierać. A jest inaczej.
Łagodność postępowego świata wobec Indii daje sie tłumaczyć na wiele sposobów. Jak wiadomo: chrześcijanin, a szczególnie katolik, to murowany antysemita i homofob. Nie ma więc potrzeby wzbudzać alarmu: katolicki ciemnogród w "naturalny sposób" jest ograniczany, a homofobia i antysemityzm cofa się. To, że cierpią kobiety i dzieci, to.. no trudno. Niewątpliwie odgrywa też rolę mit Indii - kraju demokratycznego, który w wyniku bezkrwawego oporu odzyskał niepodległość. Elity zachodniego świata mają też słabość do wschodnich religii. Mamy tu wciąż echa fascynacji wschodem z lat 60, która skutkuje nie tylko milczeniem wobec indyjskich pogromów, ale i histerią w sprawie Tybetu, kraju buddyjskiego. Poza tym Indie to kraj demokratyczny, czyż nie? A Chiny przeciwnie.
Jeżeli ktoś chce przerwać milczenie, to jutro, przez ambasadą Indii w Warszawie przy ulicy Rejtana 15 o godzinie 12 odbędzie się demonstracja w tej sprawie. Mam nadzieję, że stawią się licznie przedstawiciele lewicy. Tak bardzo współczują z całym światem, np. z gejami w Iranie, choć sami gejami nie są, że chyba mogą poprotestować w sprawie katolików, choć nie są katolikami?



Komentarze
Pokaż komentarze (31)