Grim Sfirkow Grim Sfirkow
453
BLOG

Ikea - karate czy aikido

Grim Sfirkow Grim Sfirkow Polityka Obserwuj notkę 21

Dla zdrowia i ciekawości ćwiczyłem w życiu kilka sportów walki (niezbyt intensywnie, ale jednak). Na studiach karate, a zaraz potem aikido. Są to style zasadniczo przeciwstawne. Karate, to de facto rodzaj boksu. Ćwiczy się uderzanie pięścią, różne rodzaje kopnięć, bloki, podcięcia. Jest to styl, w którym walka jest starciem twarzą w twarz, wygrywa sprawniejszy lub silniejszy. Aikido to podejście skrajnie odmienne. Sztuka ta wywodzi się z tego samego pnia co judo i nie ma w niej pojęcia ataku. Jest nieustannym ćwiczeniem obrony, która polega na łagodnym przejęciu siły atakującego, pokierowaniu nią tak, by przeciwnika obezwładnić. Siła broniącego się ma tu znaczenie drugorzędne, ważniejsze jest wyczucie ruchu przeciwnika i wykorzystanie go, wejście w niejako porozumienie z jego ciałem, stanie się jednością w ruchu.

 Co to ma do Ikei? Chodzi mi o strategię, jaką można zastosować w starciu z przeciwnikiem w świecie idei. Koledzy z Frondy przyjęli technikę karate - poszli na zwarcie, postanowili się przeciwstawić bezpośrednio. Postanowili zadziałać metodą protestu, chcą poprzez zrobienie hałasu w prasie i wysyłanie maili na skrzynki pocztowe pracowników Ikei. Kto wie, może mają rację? Mnie jednak naszło pytanie, czy gdyby zastosować raczej sposób myślenia "na Aikido", efekt nie byłby lepszy. Co mam konkretnie na myśli? Być może zamiast pisać listy protestacyjne, lepiej zaproponować coś Ikei?

Kiedy urządza się dom i mieszkanie, kupuje się także dewocjonalia. Kupienie gustownych dewocjonaliów nie jest rzeczą prostą.  Króluje tandeta w stylu krucyfiksu pociągniętego fosforyzującą farbą (swoją drogą - mistrzostwo świata w dziedzinie makretingu, idzie jak woda, jest to na każdym straganie!). Podliczyłem szybko i mi wyszło, że mam w domu jakieś pięć wizerunków Matki Boskiej i chyba ze cztery krzyże i parę ikon z Chrystusem i świętymi. Powiedzmy szczerze - krzyże i wizerunki świętych to także rynek, pieniądz do zarobienia. Może więc zamiast słać listy protestacyjne, lepiej zorganizowaćakcję mailingową w sprawie, aby Ikea dodała do swojej oferty także z artykuły religijne, takie które pasują do wystroju?

Spróbujmy np. tak:

Szanowni Państwo!

Jestem klientem IKEA. W ciągu ostatnich 10 lat wydałem w Państwa
sklepach pokaźną sumę pieniędzy. Ośmiela mnie to do tego, by wystosować do was prośbę. Kupiłem u was meble z serii Aneboda [tu można ma się rozumieć wstawić co innego] i jestem z nich bardzo zadowolony. Jestem osobą wierzącą, praktykującym katolikiem. W naszym kraju zakorzeniona tradycja nakazuje wieszanie krzyży w mieszkaniach. Problem w tym, że nie mogę dobrać do waszych mebli odpowiednich emplematów mojej religii. Niestety, ale na rynku brak gustownych dewocjonaliów, które pasowały by do wzorów z waszej oferty. Czy możecie polecić mi coś z waszego asortymentu? Czy w sklepach waszej sieci można kupić krzyż, który pasowałby do mebli Aneboda? Jeśli nie, to może dobrym pomysłem było by uzupełnienie oferty waszego sklepu o podobny towar. Jestem przekonany, że zapewniło by to wam więcej klientów i przyczyniło się do silniejszego zakorzenienia waszego sklepu w krajobrazie społecznym naszego kraju.

 Z wyrazami szacunku

I co wy na to? Czy tak nie lepiej? Gdyby dajmy na to rzeczywiście Ikea połknęła haczyk i spełniła taką prośbę, to na pewno zrobiła by to w stylu nowoczesnym. Czyli obok oczywistych symboli katolickich, zaproponowała by jeszcze zestaw dodatkowy - poprawnościowy polityczny, w rodzaju symboli światowego humanizmu, czy innych satanistycznych znaków. I ok, nich im będzie, nikt normalny i tak tego nie będzie kupował. A jak zobaczą co się sprzedaje, a co leży i się kurzy, to być może dojdzie do nich, kto jest klientem ich sklepu i w co wierzy. Wolny rynek naszym sprzymierzeńcem! I wtedy być może pederaści z katalogu Ikei zniknęli by jak sen jaki złoty. A kolejny kawałek przestrzeni publicznej zostanie zdobyty dla Chrystusa.

Taki sposób działania ma dodatkowe zalety. Akcja protestacyjna to akcja na "nie". Wywołuje to efekt skojarzenia negatywnego katolików. To znany efekt pijarowski - nie istotna jest treść przekazu, samo skojarzenie w kierunku negatywnym. I tak zresztą się dzieje. Założę się, że przeciętny Kowalski zapytany na ulicy potrafiłby powiedzieć z czym katolicy się NIE zgadzają (z aborcją, z homoseksualizmem...), natomiast nie bardzo by umiał powiedzieć czego w życiu publicznym chcą. Za to na pewno potrafiłby powiedzieć, czego chcą postępowcy (np. małżeństw homo...). Moja propozycja, to akcja "na tak".

Poza tym droga na zwarcie ma to do siebie, że trzeba mieć odpowiednią siłę, aby podziałała. Powątpiewam, by Fronda, nawet przy wsparciu publicystów Rzepy miała odpowiednią silę. I nie pomoże nawet chwyt zaiste godny Gazety Wyborczej, tj. wyciągnięcie założycielowi Ikei koneksji faszystowskich. Kiedy napisała to Fronda, to nie ma to znaczenia, sprawa została w mediach przemilczana. Ale gdyby GW to napisała, ooo, to by było dopiero. No właśnie, i tu widać różnicę potencjałów.
Jest jeszcze coś. Ikea nastawia się na klienta z dużych miast, wskazuje na to położenie sklepów. A klient ten, wg. wszelkich badan, jest mniej religijny, bardziej postępowy (ludzie za takich chcą uchodzić). Stąd obawiam się, że Ikea nie ma co się bać ewentualnego bojkotu. Ważniejsze dla jej wizerunku jest  - jak to ładnie ujęła pracownica Ikei, p. Karolina Horoszczak - dostrzeżenie, że "homoseksualizm jest jednym z elementów życia we współczesnym społeczeństwie", czyli dbanie o wizerunek firmy "postępowej" i "nowoczesnej". Takiemu wizerunkowi obecność dewocjonaliów w sklepie nie powinna zaszkodzić. Przecież osoby nowoczesne są tolerancyjne, więc na pewno nie będzie im to przeszkadzało. A przecież - idąc za sposobem myślenia pracownicy Ikei - katolicyzm też jest jednym z elementów życia we współczesnym świecie i taka firma, jak Ikea nie powinna tego nie dostrzegać. Dzięki temu Ikea mogła by zdobyć nowych klientów. Być może pewne ustępstwa wobec religii oznaczały by całkiem realne zyski. Np. wymienienie w pozytywnym kontekście w katolickich rozgłośniach.
Akcję Frondy uważam za cenną. Obawiam się jednak, że jest skazana na porażkę w tym sensie, że sieć Ikea nie zmieni polityki. Może zatem przyjęcie odmiennej strategii sprawiło by, że Ikea prócz ogarka Diabłu, paliła by chociaż Bogu świeczkę?

Popieram prawo własności, JOW, niskie podatki, przejrzyste prawo, karanie przestępców. Jestem przeciw uchwalaniu prawa, którego nikt nie będzie przestrzegał (poza frajerami). Nie mam nic przeciw skandynawskiemu modelowi państwa, o ile jego wprowadzanie rozpocznie się od przywrócenia monarchii.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka