56 obserwujących
517 notek
768k odsłon
  2177   5

Wspomnienia - ale nie o balangach...

   Należę do pokolenia powojennego wyżu, które dziś wkracza już w „smugę cienia”. Ja i moi równieśnicy przeszli dość długą drogę. Chodziliśmy do szkół, w których sporo starszych nauczycieli wykształciło się jeszcze przed II Wojną Światową, aktywne życie rozpoczynaliśmy na początku lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku w epoce PRL. Za nami są różne „wydarzenia” – przełomowy rok 1956 co prawda pamiętam jak przez mgłę, od już marzec 1968, krwawy grudzień 1970, zryw Solidarności lat 1980, który zakończył się „wojną jaruzelską”, transformacja po 1990 r. mocno wryły się w moją pamięć. 

    Dziś wielu obecnych pięćdziesięciolatków (zwłaszcza polityków) autorytatywnie wypowiada się o „epoce komunizmu” i „okresie okupacji sowieckiej” nie biorąc pod uwagę, że urodzili się już przed upadkiem Gomułki, a gdy kończył się okres zwany „gierkowszczyzną” mieli około 10-12 lat. Ich pamięć lat PRL jest więc wyłącznie zlepkiem wrażeń dziecka i co za tym idzie w wielu przypadkach konfabulacją – podobnie jak dla mnie wczesne lata pięćdziesiąte ubiegłego wieku. Moje pokolenie nie musiało przeżywać prawdziwej wojny, jednak spotkało go w życiu szereg „ostrych zakrętów” co nie pozostało bez wpływu na naszą drogę życiową. 

    W okresie panowania Gomułki (zwanego „towarzyszem Wiesławem”) bardzo szybko okazało się, że wielką rolę odgrywają gesty wiernopoddańcze (czyli przynależność do PZPR lub jej „przybudówek”). Poglądy polityczne, pochodzenie rodzinne, przynależność do PZPR w wielu przypadkach decydowały o przyjęciu na studia i karierze zawodowej. Rodziła się „nomenklatura” – wiele stanowisk rezerwowano (podobnie jak i dziś) dla sprawdzonych „towarzyszy”. Jednak wbrew powszechnej opinii rozwijano technologię i zaczęliśmy otwierać się „na Świat”. Niedawno rozmawiałem z młodym, wykształconym człowiekiem, który przekonywał mnie, że licencję na produkcję polskiego Fiata 125p zwanego też „dużym fiatem) kupiono w okresie panowania Gierka – a tymczasem decyzję o zakupie licencji podjęto w już w 1965 r., a więc okresie „siermiężnej gomułkowszczyzny”. Montaż samochodów o oznaczeniu 125p rozpoczęto na Żeraniu w 1967, a produkcję w 1968. Sam byłem posiadaczem dużego polskiego Fiata wyprodukowanego w 1968 r. Konkurentem Fiata był wówczas francuski Renault, który podpisał umowę z Rumunami. Do dziś dnia produkowane są samochody pod powstałą w wyniku tego marką Dacia. Oczywiście nie odbyło się to bez zgody „towarzyszy radzieckich” dowodem jest podpisanie współpracy z Fiatem przez przez ZSRR również w 1965 r. i w efekcie pojawienie się samochodów Żiguli, którą do nazwę zastąpiono później marką Łada. Zmiana przywództwa ZSRR z Chruszczowa na Breżniewa wydawała się (po raz kolejny) zapoczątkowaniem powolnego otwierania się państw bloku wschodniego na Zachód.

    Powyższy przykład wskazuje, jak silna i efektywna prowadzona jest obecnie propaganda „anty PRL”. A tymczasem w Polsce w okresie PRL wykorzystywano i rozbudowywano zakłady, których budowę rozpoczęto jeszcze przed wojną w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego (COP) – np. fabryki w Mielcu (samoloty), Rzeszowie (silniki lotnicze), Stalowej Woli, Dębicy itp. Reaktywowano także przemysł na „ziemiach odzyskanych”. W okresie PRL zbudowano także sporo nowych zakładów produkcyjnych. Wiele produktów wytwarzały one na licencji ZSRR (głównie chodziło o produkcję zbrojeniową), ale opracowaliśmy i produkowaliśmy (z niewątpliwym sukcesem) własne samoloty – w tym od 1963 r. odrzutowy TS-11 (od inicjałów konstruktora) Tadeusza Sołtyka wykorzystywany do dziś przez zespół akrobacyjny „Białoczerwone Iskry” znany z wielu pokazów lotniczych. Wytwarzane na licencji ZSRR (MiG 15 i MiG 17) samoloty LIM (serii 2, 5 i 6) (LIcencyjny Myśliwiec), wyposażone w licencyjne silniki polskiej produkcji były produkowane w ilościach kilkaset sztuk na potrzeby polskiego lotnictwa oraz eksportowane do kilku krajów – nie mówiąc już o tysiącach samolotów (wołów roboczych – „Antków”) czyli AN-2, które opuściły mielecką fabrykę.

   Jednak w okresie „gomułkowszczyzny” nie brano pod uwagę poziomu życia i rosnących aspiracji społeczeństwa – ilustruje to znakomicie popularny dowcip: „Co prawda żywność drożeje, ale za to potaniały lokomotywy!”. Dodatkowo władze PZPR konsekwentnie likwidowały wszelkie przejawy niezależnej aktywności społeczeństwa – od likwidacji „Po Prostu” po zdjęcie ze sceny „Dziadów” w reżyserii Dejmka, co wykorzystano jak pretekst do licznych czystek i wymiany kadr. Warto jednak przypomnieć, że utrzymywanie niskiego poziomu życia i niechęć Gomułki do zaciągania kredytów spowodowały, że na początku lat 1970 zadłużenie zagraniczne wobec krajów kapitalistycznych Polski było znacząco mniejsze niż roczne wpływy dewizowe z eksportu. Co więcej, ten dług w latach 1960-1970 malał!

Lubię to! Skomentuj86 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie