59 obserwujących
523 notki
773k odsłony
  821   6

Sztuczna inteligencja - kilka refleksji

Prolog - nieobowiązkowy, lecz zalecany:  St.Lem Tragedia pralnicza


     Sztuczna inteligencja fascynuje ludzi od dawna. Naszych przodków fascynował w XVIII wieku grający w szachy mechaniczny Turek, który jednak okazał się oszustwem. Wkrótce pałeczkę przejęła fantastyka, zaś lawinowy wzrost zainteresowania AI przyniosło wprowadzenie komputerów zwanych „mózgami elektronowymi” i sformułowanie w 1950 testu Turinga. Oficjalne prace nad AI (już tak nazywaną) datuje się od projektu „Lato w Darmouth” zaincjalizowanego w 1955 r., gdy John McCarthy wprowadził termin „Sztuczna Inteligencja”. 

     W połowie lat sześćdziesiątych sporą popularność zdobył opracowany w MIT program „ELIZA”. Miałem przyjemność (choć nieco później) z niego korzystać. Tak naprawdę miał on udowodnić powierzchowność komunikacji człowieka z komputerem, lecz był tak dobry, że wiele osób było przekonanych o inteligencji „ELIZY”. Niektórzy psychoterapeuci używali „ELIZY” wraz ze skryptem DOCTOR do konwersacji z pacjentami w prowadzonych przez siebie praktykach.

     Tyle o prehistorii. Dziś z rozwiązań opartych o AI korzystamy na co dzień w wielu dziedzinach nawet nie zdając sobie z tego sprawy – od medycyny po biznes (nie tylko IT). Często nazwa ta jest używana „na wyrost”, aby podkreślić „innowacyjność” danej organizacji. Warto więc nieco bliżej przyjrzeć się temu zagadnieniu z pozycji średnio „kumatego” (© Bloger Echo24) człowieka, tym bardziej, że w Polsce mamy wybitnych specjalistów tej dziedziny. Profesor Ryszard Tadeusiewicz opublikował niedawno świetną książkę popularno-naukową udostępnioną w Internecie „Archipelag Sztucznej Inteligencji” 

https://www.academia.edu/44945777/Archipelag_sztucznej_inteligencji_Część_I 

(dostępny jest także na YouTube wykład Profesora na o tym samym tytule).

     Już sam tytuł „Archipelag Sztucznej Inteligencji” jest fascynujący. Współczesne rozwiązania oparte o AI rzeczywiście tworzą archipelag różnych specjalizowanych rozwiązań – od rozpoznawania obrazów i tekstu aż po systemy ekspertowe i programy grające w szachy (a nawet w Go). Jednak służą one do realizacji określonych (choć bardzo złożonych) zadań i są działają od siebie w zasadzie niezależnie. Czy ludzi znakomicie i szybko dających sobie radę z jednym wybranym problemem nazywamy inteligentnymi? Raczej nie, choć i wśród społeczności ludzkiej specjalizacja odgrywa coraz większą rolę. Od AI oczekujemy, że będzie zachowywać się racjonalnie – natomiast naturalna inteligencja wcale nie zawsze tym się charakteryzuje i dość często podejmuje pozornie nieracjonalne działania. Nie dotyczy to tylko ludzi – którejś zimy z balkonu obserwowaliśmy sikorkę bogatkę, która urządziła sobie zabawę w „z górki na pazurki”. Ześlizgiwała się po oblodzonej i pochyłej przedniej szybie samochodu, a następnie podfruwała z powrotem na dach samochodu tylko po to, aby ześlizgnąć się ponownie. Powtarzała tą zabawę kilkanaście razy i to przez długi czas. Dlaczego i po co? Jak i dlaczego się tego nauczyła? Bo sprawiało jej to frajdę? A jak na to wpadła? Podobnych przykładów u zwierząt można znaleźć więcej. 

      Dziś specjalizowane rozwiązania AI potrafią nawet tworzyć poezję – Google AI Poem Generator urzeczywistnił lemowskiego Elektrybałta Trulla. I także w temu generatorowi podobnie jak Elektrybałowi trzeba było zapewnić odpowiednią ilość wzorców. Dopiero wówczas tworzone przez AI wiersze zaczęły mieć sens. Lecz ponownie czy taki generator spełni odpowiada naszemu, ludzkiemu pojmowaniu pojęcia inteligencji? Czy system rozpoznawania mowy lub twarzy nazwiemy inteligentnym w ludzkim sensie? Czy nagle zacznie tworzyć (ale z własnej inicjatywy!) wspaniałe obrazy czy komponować muzykę?

    Trull oprócz Elektrybałta zbudował też najgłupszą, najbardziej upartą i mściwą maszynę rozumną maszynę rozumną w wszechświecie (to ta od 2 x 2 = 7) czyli same nieszczęścia. 

     Czy samochód autonomiczny korzystający z AI wprowadzany przez Eltona Muska będzie (z własnej inicjatywy!) nucić melodie odpowiadające aktualnemu nastrojowi pasażerów? Czy może sam wpadnie na pomysł, aby się po prostu pobawić, tak jak ta sikorka bogatka (lub co gorsza niektórzy kierowcy)?

     Naturalna (ludzka lub zwierzęca) inteligencja cechuje się nieprzewidywalnością. Mówimy o rozumie, ale też o wolnej woli. Musimy więc próbować stosować różne ograniczniki – od podstawowych przykazań (Nie zabijaj!) po kodeks drogowy, które jednak nie są w 100% skuteczne. Często cytuje się taki przykład odpowiedzi hipotetycznego medycznego systemu ekspertowego:

Pytania: „Jak skutecznie unicestwić nowotwór?”

Odpowiedź: „Zabić pacjenta! Rak zginie bez żywiciela”

      Jak na razie AI to rzeczywiście kilka wysp na ogromnym oceanie. Dopóki ograniczamy się do eksploatacji tych wysp w zasadzie niewiele nam ze strony AI nam grozi. Poszczególne rozwiązania, pomimo że powszechnie wykorzystują logikę rozmytą ograniczają się do bardzo ograniczonego zakresu zadań. Mogą się uczyć (na różne sposoby), ale jak na razie AI zachowuje się jak całkowicie bezwolny niewolnik, który nie wykazuje żadnej własnej inicjatywy. Tymczasem wiele zwierząt zabiera się (często z sukcesem) do rozwiązywania nowych, dość złożonych zadań wykazując przy tym sporo własnej inicjatywy – chyba najlepiej znane są wręcz niewiarygodne możliwości ośmiornic, które posiadają niezwykle rozbudowany system nerwowy. 

     W naturze im wyższa inteligencja tym wykazuje większą nadmiarowość, co skutkuje możliwością podejmowania bardziej złożonych zadań i zdolnością do skutecznego radzenia sobie z niespotkanymi dotychczas problemami. Sytuacja jest podobna do samochodu, który dysponuje mocą 500 KM, podczas gdy do normalnej, zgodnej z przepisami wystarczyłyby dziesięciokrotnie mniejsza moc! Pozostałe 90% mocy stanowi rezerwę. To właśnie ta rezerwa, którą dysponuje nasz układ nerwowy pomimo niewątpliwej słabości fizycznej pozwoliła nam zająć miejsce na szczycie łańcucha pokarmowego i stworzyła naszą kulturę i technikę! Jednak podobnie, jak wielka i przewymiarowana moc silnika samochodu może stać się przyczyną kłopotów, tak i rezerwa inteligencji i zdolność podejmowania inicjatywy („wolna wola”) może łatwo wymykać się spod kontroli. Dowodów na to w historii ludzkości i losach pojedynczych ludzi nie brakuje.  

     Dopóki AI przegląda dla nas wielkie zbiory danych, decyduje o wysokości udzielanych nam kredytów, dobiera terapie medyczne, tłumaczy dla nas teksty, proponuje nam zestawy filmów i reklam to jeszcze niewiele nam tak naprawdę grozi. Gorzej, gdy AI jest wykorzystywana (a jest!) do działań podprogowych, inżynierii społecznej, wpływania na wyniki wyborów i innych niecnych celów. Ale to są dalej działania interesujące ludzi dysponujących systemami AI – a nie własne inicjatywy samej sztucznej inteligencji! Jak na razie AI nie dysponuje wolną wolą (mam nadzieję), ale znając niepohamowaną chęć ludzi, aby stać się bogami lub tworzyć cyberbogów chyba kiedyś do tego dojdzie... 


Ten tekst  jest  objęty  licencją Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0.

Lubię to! Skomentuj52 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie