61 obserwujących
547 notek
809k odsłon
  961   1

Prezes IPN i Budapeszt w Warszawie

    Wczoraj, 13 grudnia 2021 r. w programie „Tak jest” TVN24 wystąpił Pan dr Karol Nawrocki, Prezes IPN. Tematem oczywiście był stan wojenny oraz proces transformacji w Polsce, zaś bezpośrednim pretekstem publikacja nagrania rozmowy pp. Jaruzelskiego i Michnika w programie p.Gargas wyemitowanym przez TVP.

    Pan dr Nawrocki wielokrotnie podkreślał, że występuje z pozycji historyka – a jak wiadomo historycy zajmują się wydarzeniami z przeszłości, w których na ogół nie brali udziału. Trudno się z ta tezą nie zgodzić, jeśli chodzi na przykład o historię starożytną lub średniowiecza. Jednak niezależnie od czasów, których badaniem się zajmuje historyk powinien korzystać ze wszystkich dostępnych źródeł bez dokonywania ich selekcji. Nie wyklucza to oczywiście obowiązku ich krytycznej analizy z uwzględnieniem uwarunkowań zewnętrznych. Moim zdaniem rzetelny historyk nie powinien w żadnym przypadku dokonywać oceny słuszności (lub nie) działań podejmowanych przez postacie historyczne i próbować porównań zdarzeń z różnych okresów historycznych.

    Pamiętam do dziś ostrzeżenie, które przekazał nam historyk w V Liceum im.Witkowskiego w Krakowie na lekcjach historii starożytnej:

„Nie próbuj tłumaczyć ani oceniać Kleopatry, bo nie jesteś w stanie poznać i zrozumieć dokładnie mechanizmów społecznych i środowiska w czasach, w których przyszło jej żyć!”

    Niestety, Pan dr Nawrocki sprzeniewierzył się tej zasadzie porównując sytuację w Polsce w latach osiemdziesiątych do wydarzeń na Węgrzech w 1956 r. i generała Jaruzelskiego do Imre Nagy’ego. Co więcej – p. Nawrocki wręcz stwierdził w swym wywiadzie, że Imre Nagy mógłby służyć za wzór postępowania i niezłomności dla generała Jaruzelskiego, ponieważ również był prominentnym członkiem węgierskiej partii komunistycznej (był premierem Węgier w latach 1953-1955, a później od pamiętnego października 1956 r.) oraz agentem NKWD. W październiku 1956 r. Imre Nagy zdecydował o natychmiastowym wyjściu Węgier z Układu Warszawskiego, proklamował neutralność Węgier, zlikwidował system jednopartyjny oraz policję polityczną zapowiadając równocześnie wolne wybory.

Jak to się skończyło – historyk (nawet młody) powinien wiedzieć!     

    Panu historykowi warto przypomnieć, że Imre Nagy był członkiem PolitBiura Komunistycznej Partii Węgier (KPW) i został powołany na stanowisko premiera Węgier przez to PolitBiuro, któremu przewodniczył Erno Gero. Niemal równocześnie Erno Gero zwrócił się w imieniu PolitBiura KPW do Związku Radzieckiego z prośbą o pomoc militarną w stłumieniu kontrrewolucji. Po powołaniu Imre Nagy’ego na premiera 28 października 1956 r. interwencja sowiecka zastała zawieszona i wkrótce Armia Czerwona wycofała się na 20 km od Budapesztu. 

     Imre Nagy zdecydował się jednak radykalne kroki (patrz powyżej) i zwrócił się do ONZ z prośbą o zagwarantowanie neutralności Węgier. 30 października 1956 r. ambasador USA w Moskwie przekazał Sowietom informację, że Stany Zjednoczone nie są zainteresowane sytuacją na Węgrzech i że Węgry nie są militarnym sojusznikiem USA. Równocześnie propaganda (sekcja węgierska Radia Wolna Europa) sterowana z USA zachęcała Węgrów do walki z reżimem komunistycznym. 

    Po uzyskaniu informacji, że USA nie mają zamiaru interweniować w sprawie Węgier władze sowieckie zdecydowały się na kontynuowanie zawieszonej interwencji zbrojnej. Kosztowała ona Węgry 2500 ofiar wśród powstańców (armia węgierska nie podjęła znaczących działań), dziesiątki tysięcy osób aresztowano, ćwierć miliona Węgrów uciekło na zachód (Węgry liczyły wówczas poniżej 9 mln ludzi). Już na początku listopada 1956 r. Sowieci zainstalowali w Budapeszcie marionetkowy rząd Kadara, który nieomal natychmiast uznały w zasadzie wszystkie państwa zachodnie. Imre Nagy został stracony jako zdrajca w kapturowym procesie, stracony w 1958 r. i pochowany w anonimowym grobie. Zrehabilitowano go w 1989 r. 

Oto jaki wzór proponuje Pan historyk Polakom! Na szczęście władze Polski w latach 1956 oraz 1981 i później w 1989 r. wykazały się rozsądkiem i nie postąpiły według recepty zawartej w naszym poemacie narodowym:

„Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie, ja z synowcem na czele i jakoś to będzie!”

    W październiku 1956 r. uniknęliśmy interwencji sowieckiej w wyniku burzliwych rozmów Gomułki z Chruszczowem w Warszawie. Polskie władze zdawały sobie dobrze sprawę, że całkowite wyjście Polski z bloku sowieckiego jest tak naprawdę niemożliwe. Ograniczono się więc do żądania uznania Gomułki jako pierwszego sekretarza PZPR oraz dymisji Rokossowskiego ze stanowiska marszałka Polski. Zażegnano w ten sposób poważny kryzys powstały w wyniku Poznańskiego Czerwca 1956 roku. Sowieci wycofali swoje dywizje spod Warszawy (gdzie rzekomo miały się odbyć „zaplanowane” manewry) i rozpoczął się okres pierwszej „odwilży”, który zresztą dość szybko się zakończył. Wówczas jednak zwyciężył rozsądek i negocjacje w Warszawie zakończyły się sukcesem. Gdyby strony nie doszły do porozumienia mielibyśmy już wówczas „Budapeszt w Warszawie”.

Lubię to! Skomentuj71 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura