barbie barbie
324
BLOG

Jak nie wpaść w pułapkę Wolnego Oprogramowania

barbie barbie Komputery Obserwuj temat Obserwuj notkę 4
Lojalność to piękna cecha - ale "ufajmy Bogu, a wszystko inne sprawdzajmy". Przekonałem się o tym na własnej skórze - patrz notka: https://www.salon24.pl/u/barbarus/1277564,od-prl-do-dzis Myślę więc, że warto przekazać wszystkim zainteresowanym "linuksiarzom" kilka ważnych ostrzeżeń.

Lojalność to piękna cecha - ale "ufajmy Bogu, a wszystko inne sprawdzamy". Przekonałem się o tym na własnej skórze - patrz notka:  https://www.salon24.pl/u/barbarus/1277564,od-prl-do-dzis  . Myślę więc, że warto przekazać wszystkim zainteresowanym "linuksiarzom" kilka ważnych ostrzeżeń. A oto wnioski z moich własnych, bolesnych doświadczeń:

1. Dbajcie o prawa autorskie!
art. 74 ust. 3 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych
Prawa majątkowe do programu komputerowego stworzonego przez pracownika w wyniku wykonywania obowiązków ze stosunku pracy przysługują pracodawcy, o ile umowa nie stanowi inaczej.

   I to jest właśnie ta pułapka, w którą sam dałem się złapać. Bardzo popularne w Polsce było (i dalej jest) proponowanie pracownikom samozatrudnienia. Może się to wydawać korzystne zwłaszcza przy wysokich wynagrodzeniach programistów (unikamy bardzo dużych opłat "na ZUS") - ale uwaga w takim przypadku znika stosunek pracy i prawa autorskie do opracowywanego programu przechodzą automatycznie na samozatrudnionego! W efekcie firma, która najczęściej udostępnia warunki do stworzenia programu traci wszelkie prawa z nim związane!
    Samozatrudniony w każdej chwili z tych praw majątkowych skorzystać i to niezależnie, czy w umowie umieściliśmy typowy "zakaz konkurencji", bo tu nie może być mowy o konkurencji, a jedynie o korzystaniu z praw własności! Znane mi są różne rozstrzygnięcia podobnych spraw przez sądy. Warto przy tym pamiętać, że algorytm w sensie naszej Ustawy nie jest utworem, a więc twórca algorytmu nie nabiera praw majątkowych do programu, który realizuje funkcje określone tym algorytmem.
Nie lubię prawników - ale rada może być tylko jedna: Skorzystajcie z profesjonalnej pomocy przy opracowywaniu umów, bo nieznajomość prawa może bardzo zaszkodzić. Sam przekonałem się o tym na własnej skórze.

2. Licencje GPL (i inne otwarte)
    Należy ich przestrzegać! Free Software Foundation nie waha się występować z roszczeniami nawet przeciwko wielkim korporacjom (np. casus CISCO Systems).
    Licencje GPL wymagają udostępnienia kodu oprogramowania i skutecznie uniemożliwiają jego "zawłaszczanie", Dotyczy to nie tylko samego programu, ale także użytych programów bibliotecznych. Dość powszechne wprowadzanie w umowach wdrożeniowych zapisów sprzecznych z tym warunkiem nie jest skuteczne. Jeśli korzystamy z wielu różnych licencji należy to wyraźnie zaznaczyć - np. w systemie Linux w katalogu /usr/share/doc/packages/.W razie wątpliwości warto zasięgnąć porady.

3. Usługi dodatkowe
    Dostawcy "komercyjnych" wersji dystrybucji Linuksa w większości przypadków nie sprzedają oprogramowania jako takiego - oferują za to różne programy wsparcia technicznego (subskrypcje). Posiadanie subskrypcji jest zazwyczaj warunkiem dostępu do uaktualnień, poprawek i uzupełnień  ("service packs") oprogramowania oraz do dodatkowych często dostępnych na licencjach komercyjnych modułów programowych.
    Dodatkowo powszechne jest odrębne oferowanie specjalistycznych szkoleń, które podlegają odrębnej ochronie prawnej.
Takie rozwiązania znacznie ułatwiają panowanie nad dystrybucją oprogramowania i mogą stać się decydującym argumentem w przypadku większych kontraktów, lecz wymagają poważnych działań organizacyjnych.


4. Różnice w systemach prawnych
    Uwaga - wiele licencji opracowano dla innego systemu prawnego (np. USA), w którym powszechnie uznaje się ważność tzw. "common law". Umożliwia to odwołanie się przez sąd do argumentów zgodnych ze zdrowym rozsądkiem (common sense). W Polsce mamy do czynienia z prawem kodeksowym. Jeśli np. ktoś posiada w swym albumie zdjęcie swego nagiego dziecka baraszkującego na plaży to w systemie kodeksowym łatwo (i skutecznie) można go oskarżyć o posiadanie pornografii dziecięcej. System "common law" umożliwia skuteczną obronę przed takim oskarżeniem.
    Podobna sytuacja wystąpi jeśli np. samozatrudniony będzie usiłował wykazać, że program bez pomocy narzędzi do których prawami dysponuje jedynie jego były pracodawca lub, że nie korzystał z algorytmu opracowanego przez byłego pracodawcę. W Polsce mówi się wówczas często o wykorzystaniu cudzego pomysłu - obrona przed takim działaniem w ramach polskiego systemu prawnego jest praktycznie niemożliwa.

barbie
O mnie barbie

Nazywam się Tomasz Barbaszewski. Na Świat przyszedłem 76 lat temu wraz z nadejściem wiosny - była to wtedy niedziela. Potem było 25 lat z fizyką (doktorat z teoretycznej), a później drugie tyle z Xeniksem,  Uniksem i Linuksem. Dziś jestem emerytem oraz bardzo dużym wdowcem! Nigdy nie korzystałem z MS Windows (tylko popróbowałem) - poważnie! Poza tym - czwórka dzieci, piątka wnucząt, dwa koty (schroniskowe dachowce), mnóstwo wspaniałych wspomnień i dużo czasu na czytanie i myślenie.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie