Prowadzę zajęcia w Warszawie i zachciało mi się odwiedzić Muzeum Narodowe. Zainteresowała mnie wystawa Aleksandra Gierymskiego (szeroko zresztą reklamowana) – tym bardziej, że w zeszłym tygodniu oglądnąłem wystawę Maksymiliana Gierymskiego w Nowym Gmachu w Krakowie.
Sprawdziłem więc godziny otwarcia Muzeum w Warszawie i ucieszyłem się widząc na stronie internetowej Muzeum Narodowego, że jest ono czynne do godziny 18. Ponieważ wykłady kończę o 16 (niestety dość daleko od centrum) uznałem, że zdążę zapoznać się z tą wystawę. Dojechałem na miejsce tramwajem i ok. 17:05 wszedłem w dostojne progi Muzeum Narodowego. Dość płochliwe dziewczę w okienku „Informacja” powiedziało mi jednak, że niestety, z oglądania wystawy Gierymskiego „nici”, bo „kasa się zamyka o godzinie 17” i już! Oczywiście informacji o tym próżno szukać na stronach internetowych, na plakatach itp. Kraków jednak bardziej dba o swych gości, bo na stronach Wawelu wyraźnie napisano, że ostatni zwiedzający będą wpuszczani najpóźniej na godzinę przez zakończeniem ekspozycji, a przecież jednak jest ona „troszkę” większa niż wystawa Aleksandra Gierymskiego. Jednak nie o to chodzi – jestem się w stanie zgodzić, że zwiedzającym trzeba zapewnić czas na zapoznanie się z ekspozycją, ale może jednak warto informować potencjalnych zwiedzających, że godziny otwarcia Muzeum to nie czas pracy personelu, a czas, w którym zwiedzający może wejść w jego progi! Ogłaszanie, że muzeum jest czynne do 18, a już od 17 nie można do niego wejść czysta kpina z gości.
Cóż, najlepiej zorganizować kilka „nocy muzeów”, lub innych głośnych akcji i ogłosić „sukces na polu krzewienia kultury”...



Komentarze
Pokaż komentarze (2)