Serwis radia Tok FM zamieścił za "Polityką" tekst p.Jana Hartmana:
List 'pejsatego lewaka' do młodego korwinisty
Uważam, że nie można go pozostawić bez odpowiedzi.
Szanowny Panie Pejsaty Lewaku (jak sam się Pan określa),
Zastosował Pan w swym liście starą, dobrą metodę - unikanie zasadniczego tematu.
Rozpisuje się Pan na temat, czy p.Boni był prześladowanym opozycjonistą - czy też agentem SB. A przecież to nie był powód, dla którego p.Boni został spoliczkowany!
Powód, który dokładnie i kilkakrotnie wyłuszczył p.Korwin był całkiem inny - przypomnę Panu - otóż p.Boni publicznie obraził p.Korwina nazywając go idiotą. Obraza była więc obrazą osobistą i nie miała de-facto nic wspólnego z tym, czy p.Boni był TW i na jakim poziomie.
Dużo Pan pisze o konieczności zwalczania "mowy nienawiści" - a więc zapewne uważa Pan, że publiczne stosowanie wobec innej osoby epitetów powszechnie uznanych za obraźliwe oraz bezpodstawne zarzucanie komuś kłamstwa nie jest właściwe. Pan Korwin zareagował na to, że go publicznie obrażono. Zareagował przez pierwszej nadarzającej się okazji i w obecności kilku osób.
Ten godny pożałowania incydent usiłuje Pan wykorzystać jako argument polityczny.
Czy uważa Pan, że ludzi można publicznie bezkarnie obrażać? W jaki sposób niewątpliwie obrażony p.Korwin-Mikke miał się bronić? Podejmować dyskusję z p.Bonim, który łgał publicznie w żywe oczy, że nie miał nic wspólnego z SB i nazwał go idiotą? W 1992 r. tak twierdził, a w 2007 r. oświadczył, że jednak podpisał zobowiązanie do współpracy (nie lojalkę lecz zobowiązanie do współpracy!), bo inaczej oskrażono by go o kłamstwo lustracyjne.
Mało to TW działało w "Solidarności" pod "przykryciem", obsługiwało powielacze itp.?
Jeśli p.Boni przyznałby się, że został zarejestrowany jak TW "Znak" w 1989, a nawet w 1992 r. postąpiłby uczciwie - przecież nie "molestowano" go w 2007 r.!
Pan Boni jest świetnym przykładem na arogancję i butę ludzi WAAADZY. Pan Korwin-Mikke słuszne zareagował - ponieważ go obrażono osobiście. Robienie z tego "sprawy politycznej" to typowe "dialektyczne" odwracanie kota ogonem.
Tomasz Barbaszewski, rocznik 1948 - stary weteran Marca 1968 i "Solidarnościowiec" z 1980 roku.




Komentarze
Pokaż komentarze (36)