Czego to ludzie nie wymyślą (zwłaszcza, jeśli są urzędnikami)?
Dla mnie przebojem na Nowy Rok jest „Czujność onkologiczna” określana wskaźnikiem WRN:
Komunikat NFZ ( http://www.nfz.gov.pl/new/?katnr=0&dzialnr=2&artnr=6436 ) wyjaśnia, o co chodzi:
„Wycena porady lekarza POZ związanej z wydaniem karty diagnostyki i leczenia onkologicznego uzależniona jest od osiągniętego uśrednionego wskaźnika rozpoznawania nowotworów (WRN).”...
„I tak dla świadczeniodawcy POZ, u którego lekarze wykazali się wysokim poziomem zachowania czujności onkologicznej (1 wykryty nowotwór na 5 wydanych kart) wartość tej porady będzie wyceniona na 107 zł za każdego pacjenta. Przy kolejnych niższych wskaźnikach wykrywalności raka finansowanie przewiduje stawki dla lekarzy na poziomie 64 zł, 50 zł, a dla świadczeniodawcy POZ, u którego lekarze wykazali się czujnością wykrywania nowotworów na poziomie minimalnym (1 wykryty nowotwór na 15 wydanych kart) wycena porady zostanie obniżona do około 20 zł.”
Po ludzku:
jeśli lekarz będzie czekał z rozpoznaniem raka do czasu, aż nie będzie miał żadnych wątpliwości wykaże „wysoki poziom zachowania czujności onkologicznej” - a pacjent z powodu zbyt późnego rozpoznania i rozpoczęcia leczenia prawdopodobnie umrze - lekarz zaś będzie przez NFZ premiowany za wysoki WRN!
Jeśli zaś lekarz będzie dążył do jak najwcześniejszego rozstrzygnięcia, czy obserwowane objawy wskazują na nowotwór złośliwy to naraża się na „niski poziom zachowania czujności onkologicznej” - wcześnie zdiagnozowany pacjent ma co prawda znacznie większe szanse przeżycia, ale lekarz dostanie mniej kasy.
Cóż - „pacjent” to słowo pochodzące z łaciny – oznacza „cierpliwy”.



Komentarze
Pokaż komentarze (29)