Z Wikipedii:
Czystka – usuwanie niepożądanych osób. Czystkami zwykło się określać likwidowanie części elit rządzących lub kierujących różnymi strukturami państwa (wojsko, policja, rząd) przez despotycznych władców. Charakteryzowała je zazwyczaj masowość oraz bezwzględność. Najczęstszą motywacją do ich przeprowadzania była obsesyjna podejrzliwość władcy i przemożne pragnienie wyeliminowania wyobrażonych wrogów wewnętrznych.
Czystka może mieć różny charakter. W niektórych czystkach (np. Stalin, Hitler...) chodziło o „fizyczne wyeliminowanie” tych niepożądanych osób. Takie ekstremalne czystki są już rzadkie – dziś zmusza się „niepożądane osoby” do emigracji (słynne w PRL „bilety w jedną stronę”) ewentualnie po prostu usuwa się „osoby niepożądane” w celu ich wymiany na „pożądane” (dla aktualnej WAADZY) na określonych stanowiskach.
Organizujący czystki starają się je w miarę możliwości „zautomatyzować”. W końcu wyrzucanie ludzi to nic przyjemnego. Mechanizm zastosowany w podpisanych dziś ustawach jest bardzo prosty – wszelkie kontrakty w mediach i służbie cywilnej wygasają automatycznie – o ile nie zostaną przez nowe dyrekcje przedłużone. To bardzo wygodne – nie trzeba się tłumaczyć. Wystarczy ewentualnie stwierdzenie „ja do Ciebie nic nie mam – ale wiesz, takie są przepisy!”.
Obecna wymiana kadr w służbie cywilnej oraz w mediach publicznych nosi wszelkie znamiona czystki. Chodzi o umieszczenie na ważnych i strategicznych stanowiskach swoich ludzi, którzy gwarantują sprawne i bezproblemowe wykonywanie poleceń WODZA. Dotyczy to zarówno zarządów wielkich i strategicznych spółek (także Skarbu Państwa), jak i prezesów anten telewizyjnych i radiowych. W sumie nie ma tu znaczenia życiorys, komunistyczna przeszłość nie jest żadną przeszkodą (a jednak „grubą kreskę” zastosowano w praktyce!) - ważne jest zaufanie WODZA.
Zaklinanie partyjnych oratorów nic tu nie pomoże – o co chodzi, każdy widzi.





Komentarze
Pokaż komentarze (37)