Wszelkie wyzwiska są bronią obosieczną, bo część osób wchłonie kolejną dawkę niechęci do Prezydenta, jakoby ten traktował Sikorskiego jak śmiecia i padlinę [zły, niedobry Kaczyński], a druga strona jest taka, że do Sikorskiego określenie śmieć i padlina sie już przyczepi - słusznie czy niesłusznie.
Chciałam powiedzieć, jak na wstępie, że PiS walczy w kłębowisku żmij i faktem jest, że trudno o elegancję w takiej "walce". Oczywiście, zdaje sobie sprawę, że ktoś mający inna optykę, powie, że PiS to są żmije i PO musi z nimi walczyć, że to te watahy które trzeba dorżnąć. I mogłabym sie sprzeczać w nieskończoność, która racja mojsza ma rację.
Jest jednak dowód na to, że to ja mam rację, obiektywny dowód, przedstwiany przez przeciwników PiS.
Pojawił sie zarzut, że to PiS zaczęło się przezywać, wprowadziło do polityki, na publiczne forum obelgi, złe obyczaje. O jakie obelgi chodzi? Ano o takie naprzykład, że Kaczyński nazwał Wałęsę agentem, czy sugerował agenturalność, że porównywano jakieś możliwe działania PO do czynów ZOMO. Czyli, bycie agentem SB uważa się [tak uważaja i ci z PO i inne ałtorytety] za czyn straszny, najgorszy, za najgorszą obelgę. A zomowcem to już w ogóle.... Domniemywać można by, że w takim razie, PO powinno dążyć do wyeliminowania z życia publicznego agentów, rozliczenia, ujawnienia prawdy. A czy tak sie dzieje? oczywiście nie dzieje się.
Mainstream potępia zomo, ub, agenturalność ogolnie, ale idzie zaraz potem z nimi na wódkę. PiS jako jedyny wsadził kij w to kłebowisko i z marszu był i jest eliminowany.
Ergo - czy może mieć rację ktoś, kto słowem potępia agenturalność, jednocześnie robiąc wszystko aby prawda nie wyszła na jaw?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)