Toyah u siebie na blogu, nawiązując do konewncji Baraka Obamy, pisze o polityce/politykach jak o towarze. Krzysztof Kłopotkowski również na temat łez wzruszenia przedwyborczych. Na końcu swojej notki, pan Krzysztof pisze tak:"Ludzie potrzebują nadziei, zwłaszcza w efektownym obama-opakowniu. Ale to prowadzi do wielkich rozczarowań"
Roznica pomiedzy klasycznym towarem, pralka, samochodem jest taka, ze sprzedawcy mając na uwadze zasady marketingowe i swoje dobro [zysk] na dlugie lata, wiedza, że niezwykle ważne, własciwie najważniejsze jest zadowolenie klienta po zakupie. A tym akurat politycy sie nie martwia - rozczarowaniem klietów-wyborców. Stąd, sztaby wyborcze podsycają nadzieję, życzenia wyborcow , marzenia - co zrobię jak wygram w totolotka [podzielę się z Wami, hehe].
Marzenia są niematerialne dlatego politycy nie martwia sie o rozliczenie z czynow materialnych - obiecanek pzredwyborczych. Czemu ludzie, mając świadomość mżonek, teatru popkultury kampanii wyborczych płaczą? podniecają sie? i przed kolejnymi wyborami, zapominają o bólu niespełnionych obietnic i znowu płaczą i pragną? - to dla socjologow i psychologow temat. Byc może to jest tak jak z bólem porodowym, z tymże to ciaża urojona jest.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)