Pisze Jan Osiecki:
Chlip, chlip - wzruszające.
A teraz wyobraźcie sobie jakiś opis seryjnego mordercy dżentelmena o nienagannych manierach, w tle sączy się delikanta muzyka, dżentelmen morderca dokonuje powoli nacięcia skóry ofiary, precyzjnie odsącza krew, aby nie pobrudzić dywanu, itd..
Niee, morderca ów nie działa z zacietrzewieniem, ze swada tak ciekawie opisuje później w swoim pamiętniczku szczegóły wieczoru z ofiarą.
Że postać, którą obrała sobie za patrona matka-kurka nie jest seryjnym mordercą? Powierzchownie i cieleśnie, bo tak jak morderstwo jest atakiem cielesnym, tak zdrada [ketmana] jest morderstwem mentalnym.
Warto było podnieść larum, nie ze względu na dorosłych blogerów, którzy matkę kurkę strzepują z ramienia jak pyłek, ale żeby zwrócić uwagę młodych pryszczatych i panieniek nieopierzonych, które dają się nabrać i wzruszają się kiedy im ktoś romantycznie zaciska jedwabny szal na szyi.
Na marginesie, co by wypłynęło z żył Osieckiego jakby mu krwi upuścić? [w stacji krwiodastwa naturalnie , honorowo] Regulamin. Bardzo go boli naprzykład takie określenie „won ty bolszewicka hołoto"
Ale co dokładnie ? won?, bolszewicka?, czy hołoto? Jak sobie pan Osiecki wyobraża zapis w regulaminie?
Przy takich dyskusjach regulaminowych warto zacząć i zostać przy słowie na cztery litery.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)