W internecie, na forach, blogowiskach, pojecie troll jest doskonale znane, sklasyfikowane, metody postepowania opracowane w ujeciu procesowym nawet.
Kliknięcie - usuń, blokada i mamy spokój. Może czasowy, ale, co ważne natychmiastowy.
A co zrobić z posłem Palikotem nie w internecie, który zdaje sie wypełniać definicję trolla w 125%? "najpierw sprowadzi cię do własnego poziomu, a potem pokona doświadczeniem"
Owszem - może dostać bana, ale to trochę trwa, przynajmniej do następnych wyborów. Blokadę możemy co najwyżej założyć na własnym odbiorze mediów - nie oglądać telewizji, nie czytać gazet w tym portalowych, nie uczestniczyć w programach do którego Palikota zapraszają. I tu, trochę usprawiedliwiam bojkot PiS'u na tvenie - bo maksyma "nie karmić trolla" jest podstawową zasadą waliki z trollingiem.
Z drugiej strony tego kija, marzy mi się ktoś, kto załatwi trolla tego czy innego w bezpośrednim starciu, siłom i godnościom osobistom, pozostając przy tym z czystymi łapkami, pełni dostojeństwa itd?
Ps. Metoda Rybitzky'ego opisana przez Jareckiego[to też na plus blogowisk] jest w porzo, tyle że ciosy z pięści czy chlapacza, media wybaczają wyłacznie Szczuce.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)