59 obserwujących
434 notki
530k odsłon
1420 odsłon

Żydzi, mity i... abrakadabra

Wykop Skomentuj37

Nauka musi zaczynać się od mitów  - i od ich krytyki.
K. Popper

image

To zadziwiające, ale nasze głębokie przekonania, w oparciu o które krok za krokiem przemierzamy życie, w znacznej mierze są ufundowane na bazie mitów. Wszelakich! Wpływ ten widać nie tylko w sprawach drobnych i osobistych, ale również w sferze idei oraz działań na wielką skalę. Kto powątpiewa niechaj spyta znajomego lub krewniaka z jakiej przyczyny auta firmy VOLVO uznawane są za najbezpieczniejsze na świecie albo dlaczego postrzegamy Rosję jako potęgę, która zawsze dominowała nad nami skoro Rzeczpospolita - jako państwo w pełni niepodległe-  nie przegrała z nią żadnej z ponad dwudziestu wojen… Zostawmy jednak te rozważania natury ogólnej i spróbujmy przez chwilę zająć się kilkoma mitami dotyczącymi nacji, której losy przeplatają się z naszymi nieustannie, a ostatnimi czasy stały się jednym z najgorętszych i najbardziej eksploatowanych tematów.

W naszym kręgu cywilizacyjnym zagadnienie żydowskie posiada rangę niewspółmierną do liczebności, potencjału gospodarczego i kulturowego tego narodu. Zdarzało się wprawdzie, iż niewielkie społeczności zyskiwały duże znaczenie w skali danego regionu lub nawet kontynentu (np. Fenicjanie, Ormianie, Wenecjanie czy Szwajcarzy), lecz zawdzięczały to wyniesienie szczególnym umiejętnościom handlowym, politycznym, produkcyjnym lub militarnym. W tym zbiorze, ludów małych lecz znaczących, Żydzi są pewnym wyjątkiem, gdyż w znacznej mierze zdobyli i wciąż utrzymują swój status dzięki… marketingowi. A jak wiadomo: nie jest sztuką mieć towar, ale  prawdziwym wyczynem jest go sprzedać. Osobiście sądzę, że  przyczyn sukcesu Żydów w tej dyscyplinie należy upatrywać w sprawnym, a nawet mistrzowskim, tworzeniu i propagowaniu mitów. Spostrzeżenie to potwierdzają sami bohaterowie notki, gdyż to oni są autorami specyficznej formy opowieści zwanej hagadą, wykorzystywanej od wieków do konstruowania sprawnego i skutecznego narzędzia narracyjnego, propagowanego wśród społeczności nie-żydowskich. Przyjrzyjmy się kilku takim pozornie prawdziwym, a przy tym niezwykle duszoszczypatielnym hagadom.

Nie ma szans abyśmy namierzyli geniusza, który zasłużył się dla ludzkości dzięki wynalazkowi metody krzesania ognia. Ba, nie uda się również odnaleźć osób zasłużonych wynalezieniem koła, łuku, igły czy  pierwszego instrumentu muzycznego. Z tym musimy się pogodzić. Wiadomo jednak kto pierwszy dokonał, a dokładniej gdzie najwcześniej dokonały się inne genialne usprawnienia. Ot choćby   zaprzęg konny, brąz, pismo, pieniądz, tabliczka mnożenia, ustęp, żagiel itd. A potem lawina ruszyła… Tzw. śruba Archimedesa, irygacja, pompa tłokowa, mumifikacja, wino, pomiar obwodu ziemi, rzymskie trakty, produkcja jedwabiu, licznik przebytej drogi, beton, kalendarz juliański, chomąto, dmuchane szkło, quasi-komputery, bateria, pług, proch, dokonania Hippokratesa, ogień grecki i Kodeks Justyniana. Potem też nie było gorzej. Uwaga! Papier, okulary, druk, wiatraki, rachunek różniczkowy i całkowy, kompas magnetyczny, armata, zegar mechaniczny, „O zasadach natury”, żeglowanie pod wiatr, układ heliocentryczny, kliwer, Grzegorz Mendel, trójpolówka, szklane lustra, mikroskop, Paracelsus, perspektywa w malarstwie, pompa próżniowa, Erazm z Rotterdamu, skroplenie tlenu, odkrycie i opisanie okultacji, van Gogh, kamizelka kuloodporna, silnik parowy, Izaak Newton, diesel, samolot, antybiotyk, aspiryna, Stefan Banach… Wymieniłem jedynie niewielką część tryumfów myśli ludzkiej. Czym bylibyśmy dziś bez nich? Tego pytania niestety nie zadaje się zbyt często. W zamian jesteśmy epatowani statystykami. I to szczególnego rodzaju. Media (prawie!) całego świata z hukiem donoszą, że w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat ¼ laureatów Nagrody Nobla miała pochodzenie żydowskie. Temu zaprzeczyć się nie da. Pamiętać jednak bezwzględnie trzeba, iż było też „wcześniej” i nagroda ta przyznawana jest przez określone grono ludzi, którzy nie kierują się w swych wyborach utylitaryzmem czy opinią mas, ale własnymi przekonaniami wyrosłymi na bazie perswazji i… mitów. Relacje pomiędzy tym co jest a tym co było – bez deprecjonowania godnych osiągnięć! - dobrze obrazuje dylemat: czy Elfriede Jelinek naprawdę opowiada ciekawiej i zgrabniej od Rudyarda Kiplinga lub Władysława Reymonta?

Większość ludzi z naszego kręgu cywilizacyjnego jest przekonana, że naród żydowski był zawsze ofiarą uprzedzeń, nienawiści i fanatyzmu innych ludów. Takie przeświadczenie utwierdzają w głowach odbiorców przede wszystkim produkty przedsiębiorstw medialnych dominujących w królestwach większości muz. Nie dziwi zatem, iż przeciętny Schmitt, Kowalski czy Smith dałby się pokroić w obronie uciśnionych żydowskich współobywateli albo chociażby uronić łzę podczas projekcji kolejnego, obrzydliwie fałszującego historię, filmu w rodzaju agitki pt. „Opór”. Wystarczy wszakże odrobina samozaparcia by obraz stał się wyraźniejszy i bardziej prawdziwy. Gdy zagłębimy się w lekturę Starego Testamentu, to uderzy nas zaciekłość i bezwzględność z jaką protoplaści współczesnych Izraelitów traktowali swych przeciwników. Opisy zmagań podczas zajmowania Ziemi Obiecanej pełne są stwierdzeń, iż Hebrajczycy w zdobytych miastach „nie oszczędzili ni męża ni bydlęcia”. W kolejnych wiekach napotykamy całe legiony żydowskich fanatyków mordujących bez litości starców, kobiety i dzieci spoza swego narodu. Idumea, Galilea, Paralia i Transjordania krótko przed nasza erą spływały krwią nie-Żydów. Potem w czasach Trajana i Hadriana znaczne połacie Cesarstwa Rzymskiego zostały opanowane przez wyznawców mozaizmu, którzy w akcie zemsty w okrutny sposób pozbawiali życia setki tysięcy Greków, Rzymian, Syryjczyków, Egipcjan, Kappadoków, Arabów, Cylicyjczyków, Samarytan… Następnie siłowe nawracania plemion Arabii, bezlitosna wojna z Wizygotami, współuczestnictwo w krwawych rejzach muzułmanów na Katalonię i państwo Franków, prześladowanie innowierców w Chazarii.  Potem długo, długo nic i sprawstwo kierownicze w ekspansji tureckiej na Europę Środkową, wspieranie finansowe i medialne Mahmeda Talaata w zbrodniczym procederze eksterminacji Ormian i Asyryjczyków (1915-1920), wreszcie rewolucja bolszewicka i nazistowska… W obu ludzie pochodzenia żydowskiego odegrali pewne role. W tej pierwszej -  kierownicze i decydujące, w drugiej - drugoplanowe ale zauważalne. Niewielka część spośród nich zaangażowała się nawet całym sercem. Przykładowo Maks Neuman, przywódca Związku Żydowskich Narodowych Socjalistów w Niemczech w ten sposób odpowiedział na jedno z pytań dziennikarza „Nowin Codziennych” (1934 r.): „Hitler stał się inny niż był wtedy gdy napisał swój sławny „Mein Kampf”, dojrzał, wiele kwestyj przemyślał. Jeśli stanowisko jego wobec zagadnienia żydowskiego nie jest zupełnie jasne, to dlatego, ponieważ trudno mu wyrzec się poglądów, które kiedy tak usilnie propagował. Ale Hitler jest na najlepszej drodze, ku temu by się zmienić. Uważamy go za uczciwego i fanatycznego patriotę niemieckiego, i co do tego najważniejszego punktu zgadzamy się z nim całkowicie. Może się czasem mylić, jak każdy człowiek, ale najdonioślejsze jest to, iż walczy on o te idee, które wyznajemy i my.” Tak więc…

Wykop Skomentuj37
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura