94 obserwujących
661 notek
989k odsłon
  4917   6

Tajemnica Polan, czyli o naszych przodkach, których... nie było(?)

Gdy pochylimy się nad bardzo skromnym zasobem źródeł zdatnych do wykorzystania dla opisu „Początku” skonstatujemy, że naprawdę brak w nich informacji o ludzie, który miał stworzyć nasze państwo. O „Polanach” głucho w „Żywocie św. Metodego” (IX w.), „Chorografii króla Alfreda” (IX w.), tzw. Geografie Bawarskim (IX w.), „Kronice Saskiej” (X w.), pracach Konstantyna Porfirogenety (X w.), opisie wyprawy do Europy Środkowej Ibrahima ibn Jakuba (X w.)… Ba! Nawet w oficjalnym dokumencie (znanym nam w skrócie), powstałym ok. roku 990, zapewne z inicjatywy i przy współudziale Mieszka I, zamiast nazwy „Polska” czy „Polanie” odnajdujemy enigmatyczne „civitas Schinesghe” („państwo/miasto Schinesghe”). Stronice wspomnianych świadectw zapełnione są mnóstwem nazw plemiennych, ale o ludzie budującym w pocie czoła nasze państwo… cicho sza. A przecież – na chłopski rozum – niestrudzone działania Mieszka I (pomijając tajemniczych: Siemowita, Lestka i Siemomysła), nie powinny zostać oderwane od kontekstu plemiennego. Ktoś, z wprawdzie nielicznych, lecz bystrych i uważnych współczesnych obserwatorów, powinien choćby mimochodem wspomnieć o Polanach. Zero. Okrągłe zero! Istnieje jednak wytłumaczenie tytułowej zagadki. Jest ono dość skomplikowane, ale ma rozsądne uzasadnienie.

W największym skrócie przedstawia się tak… Książę Mieszko I jest postacią historyczną. Na podstawie informacji przekazanej nam przez Sasa Widukinda wiemy, że jego władzy podlegali Słowianie zwani „Licicviki”. Na pierwszy rzut oka nazwa niezwykle tajemnicza. To jednak tylko pozór, bo dzięki zapiskom innych kronikarzy (przede wszystkim tzw. Nestora) wiemy, że Słowianie żyjący na ziemiach współczesnej Wielkopolski wraz z Lucicami, Pomorzanami i Mazowszanami (oraz Radymiczami i Wiatyczami) byli nazywani „Lachami”. Interpretacji tego terminu jest wiele. Najtrafniejszym wydaje się ten, według którego określenie „Lachy” dotyczyło jednego z odłamów ludności słowiańskiej. Potwierdzeniem trafności poglądu mogą być stosunki panujące wśród innych grup ludności indoeuropejskiej. Tak na przykład wielki lud Hellenów składał się z Dorów, Achajów, Eolów… Italikowie, to zbiorcza nazwa dla wspólnoty składającej się z Samnitów, Latynów, Sabinów… Natomiast do rodziny germańskiej przynależeli Ingweonowie, Bastarnowie, Hermionowie… Dlatego można przyjąć, iż poddani Mieszka I byli zwani i sami nazwali siebie tradycyjnie „Lachami”. Dopiero po przyjęciu chrześcijaństwa przez władcę i rozpowszechnieniu się wśród elity i ludu (powierzchownym, ale jednak)  nowej wiary, pojawiła się potrzeba wyróżnienia się z okolicznego pogańskiego tłumu. Nowa wspólnota we własnym przekonaniu była nowocześniejszą, światlejszą i lepszą od bytujących wokół pobratymców. Dodajmy: żyjących w niewiedzy i pozostających we władzy sił ciemności, których ulubionym siedliskiem były… lasy. Najwyraźniejszym kontrapunktem dla kniei oraz symbolem przestrzeni niedostępnej dla dawnych bóstw były tereny bezleśne, otwarte, słoneczne, czyli… pola. Bardzo zgrabnie ujął to prof. P. Żmudzki:

"Najdawniejsze, a do tego powstałe niezależnie od siebie na Rusi i w Polsce objaśnienia znaczenia nazwy „Polanie” zgodnie odwołują się do poglądu, że „mieszkańcy pól” są lub powinni być ostoją cywilizacji rozumianej na różne sposoby. Takie kulturowe „wyposażenie” wydaje się najlepiej tłumaczyć sens nazywania kogokolwiek i czegokolwiek określeniem pochodzącym od „pola”."

Kończąc warto zaryzykować tezę, iż źródłosłowem dla nazw naszego kraju i narodu było faktycznie określenie „pole”, ale – uwaga! - rozumiane jako obszar zajmowany przez wspólnotę uważającą się za bardziej cywilizowaną od otoczenia. Społeczność Polan (zapewne zwana przedtem inaczej), jak chcą niektórzy, z pewnością nie spadła z nieba, ale utrzymując starą treść przyjęła nową, swoiście nowoczesną, formę. Rewolucyjna przemiana nie polegała przy tym li tylko na odrzuceniu starej wiary, lecz objęła również nazwę wspólnoty. W znacznej mierze dzięki temu posunięciu pomiędzy Odrą i Bugiem do dziś  rozbrzmiewa polska mowa. Zatem opisany eksperyment należy ocenić jako udany.

----------------------------

Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Lubię to! Skomentuj133 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura