Poznać – to natknąć się na jakąś tajemnicę.
Karel Čapek

Każdemu należy się odpoczynek od polityki. Szczególnie w piątek. Z tego powodu wrzucam dziś fragment popełnionej przez mnie pracy dot. początków państwa polskiego. Nie jest tajemnicą, że czuję się związany z tzw. frakcją najazdowców, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Dlaczego? Chociażby z tej przyczyny, że nie podzielam opinii, iż „jeśli teoria nie zgadza się z faktami, tym gorzej dla faktów”. A przy okazji chciałbym podpowiedzieć niektórym (np. udzielającemu się czasami na tym forum p. Markowi K.): jak komunikować poważnie o sprawach poważnych? Start!
„Sądzę, że należałoby skończyć z opartymi na regeście Dagome iudex kombinacjami na temat imienia chrzestnego Mieszka I, jest bowiem zgoła nieprawdopodobne, by wystawił on akt darowizny »państwa gnieźnieńskiego« nie pod tym imieniem, pod którym występuje w źródłach polskich, czeskich i niemieckich, nie wyłączając kronik Widukinda i Thietmara. Świadczy to, iż innego imienia w ogóle nie używał [...] Trudno nie uważać w tej sytuacji imienia Dagome za produkt jakiejś pomyłki, spowodowanej może nadniszczeniem pierwowzoru naszego regestu”. Tymi słowy, ponad pół wieku temu, podsumował dyskusję o Dagome K. Buczek. Wypada z Profesorem się zgodzić. Z kilku powodów. Po pierwsze, znaczna część uczonych uznawała i uznaje, że Dagome jest w istocie zbitką dwóch imion. Nie godzą się poprzez to na szukanie w tym wyrazie nazw osobowych w rodzaju: Dzigoma, Dagobert, Tęgomir, Dągoma, Tagino itd. Główną przesłanką dla takiego rozumowania jest fakt, o którym wspomniał K. Buczek, a więc znikome prawdopodobieństwo tego, aby nasz książę w oficjalnym dokumencie tej wagi występował pod nieznanym współczesnym imieniem własnym. Po drugie, skracanie imion w zapisach dokonywanych przez średniowiecznych skrybów zdarzało się nagminnie. Jedną z metod była tzw. suspensja, polegająca na pozostawieniu w zapisie tylko pierwszej lub kilku pierwszych liter. Np. Joan zamiast Johannes, Petr zamiast Petrus itp. Po trzecie, zdaje się uzasadnionym, iż wobec Stolicy Piotrowej chrześcijański władca winien występować pod imieniem chrześcijańskim. Co najmniej jednym. Wreszcie po czwarte, znamy niemało przypadków, w których pogańscy władcy po przyjęciu chrztu pojawiają się w źródłach pod dwoma imionami. Pogańskim i chrześcijańskim. Wśród nich odnajdujemy: Borysa Michała, Włodzimierza Bazylego, Vajka Stefana, czy też duńskiego Swena Widłobrodego, który prawdopodobnie znany miał być również jako Otto.
Przyjmując, że miano Mieszko, tj. zesłowiańszczone – Michał, mógł nasz Piast otrzymać na chrzcie w obrządku cyrylometodiańskim lub wschodnim, i zostało ono uwzględnione w Dagome iudex w postaci skróconej jako Me, to pojawia się pytanie skąd się wzięło i co mogło oznaczać początkowe Dago? Tak się składa, że nie znajdziemy odpowiedzi przeszukując zasoby imiennictwa słowiańskiego. Celtyckie, tureckie, bałtyjskie, fińskie, romańskie także nie dają nadziei, gdyż w grę wchodzą tu inne czynniki. Jak choćby brak bliskich kontaktów z reprezentantami większości tych etnosów. Pozostaje zatem krąg germański, a dokładnie nordycki. Nazwa osobowa Dag/Dagr – wbrew niektórym - była (i jest!) regularnym imieniem męskim używanym przez Skandynawów. Odnajdujemy ją już m.in. w Íslendingabók oraz Sadze o Ynglingach. Na język polski możemy przełożyć ją jako Dzień, gdyż w starogermańskim *daga, protonordyjskim dagaR, staronorweskim dagr, gockim daga(s) taki sens miało to słowo, a w mitologii nordyckiej jest personifikacją dokładnie tej części doby. Dodać należy, że pierwiastek dag(r) był bardzo mocno wykorzystywany do tworzenia innych imion. Ponadto trzeba zaznaczyć, iż dodanie końcówki –o, do imienia Dag również nie stanowi problemu. Wszak już w dawnym Rzymie występowały imiona i przydomki w tej formie (Cato, Cycero), a od wczesnego średniowiecza weszły do łaciny zapożyczenia germańskie, w efekcie czego pojawiły się w zabytkach piśmienniczych nazwy osobowe w rodzaju: Odilo, Hugo, Bruno. Zatem żaden doświadczony i operujący łaciną skryba najpewniej nie miał trudności lub zahamowań w oddaniu imienia Dag(r) jako Dago.
Czy zatem stwierdzenie, iż podmiotem sprawczym uwzględnionym w Dagome iudex był osobnik noszący pogańskie imię Dag(r) i chrześcijańskie Mieszko/Michał jest tylko oryginalną spekulacją? Nie wydaje się. Tym bardziej, że w zasobie dostępnych źródeł znajdujemy mocną poszlakę uzasadniającą nasze przypuszczenie. Otóż Gall podaje nam następująca informację: „Ten zaś Siemomysł spłodził wielkiego i sławnego Mieszka, który pierwszy nosił to imię, a przez siedem lat był ślepy”. Ten fragment Kroniki budzi poważne kontrowersje związane z poprawnym odczytaniem przekazu. Rzecz bowiem w tym, iż polscy wydawcy tego źródła zawsze stosują lekcję „który pierwszy nosił to imię” (qui primus nomie vocatus illo). Opierają się przy tym o jeden z trzech rękopisów, zwany heilsberskim. Problem w tym, że jest to kopia najpóźniejsza, bo pochodząca z drugiej połowy XV w. Natomiast dwa wcześniejsze, Zamoyskich i Sędziwoja, pochodzą z XIV i pierwszej połowy XV stulecia i w miejscu illo zawierają alio. Podobno użycie tego drugiego słowa (alio czyli inne) nie daje sensu. Gdyby jednak przyjąć, iż w oryginale zamiast primus znajdowało się prius, to otrzymalibyśmy wersję brzmiącą: „który pierwej nosił inne imię”. Takie uchybienia lub zmiany są bardzo prawdopodobne, gdyż osoby kopiujące mogły nie rozumieć informacji o tym, że Mieszko wcześniej zwany był innym imieniem i w zgodzie z własną wiedzą oraz przekonaniami korygowały przekaz w ten sposób, aby w Kronice znalazła się - banalna w istocie – informacja, iż Mieszko I jako pierwszy zwany był tą nazwą osobową. Dlaczego jednak dziejopis nie powtórzył tego zabiegu w przypadku Bolesława Chrobrego? Z jakiej przyczyny przyjmuje się wersję ze źródła późniejszego? Czemu nie bierze się pod uwagę, że podobnych niejasności, wynikłych najpewniej z błędów i przeinaczeń późniejszych skrybów, mamy w Kronice więcej? Jest to tym bardziej zadziwiające, iż w masie zmyślonych i legendarnych gallowych komunikatów akurat informacja o przedchrześcijańskim imieniu księcia mogła z powodzeniem zachować się. Tak się bowiem składa, że tego rodzaju „smaczki” niemal zawsze i wszędzie żyją przez długie lata własnym życiem.
Wnikliwy obserwator mógłby zauważyć, że skoro Mieszko I zwany był przed chrztem Dag(r), to z jakiej przyczyny jeden z jego braci nosił imię słowiańskie? O nim to Thietmar wspominał tak: „Tymczasem dostojny margrabia Hodo, zebrawszy wojsko, napadł z nim na Mieszka, który był wierny cesarzowi i płacił trybut aż po rzekę Wartę. Na pomoc margrabiemu pospieszył wraz ze swoimi tylko mój ojciec, graf Zygfryd, podówczas młodzieniec i jeszcze nie żonaty. Kiedy w dzień św. Jana Chrzciciela starli się z Mieszkiem, odnieśli zrazu zwycięstwo, lecz potem w miejscowości zwanej Cedynią brat jego Czcibor zadał im klęskę kładąc trupem wszystkich najlepszych rycerzy z wyjątkiem wspomnianych grafów”. W świadectwie tym brat naszego księcia występuje jako Cidebur, co zdaniem praktycznie wszystkich uczonych ma przekładać się na polski (słowiański) jako Czcibor, Ścibor, Zdziebor lub Czścibor. Takie lub podobne nazwy osobowe są potwierdzone źródłowo. W Słowniku staropolskich nazw osobowych odnajdujemy: Stiborius (1236), Ctibor (1243), Czstiborio (1360), Czczciborius (1370) itd. Imię to miało oznaczać człowieka „który czci walkę”, od starocerkiewnosłowiańskiego čъstiti i boriti/*borъ. Pozornie wywód wygląda przekonująco. Jeśli jednak zapoznamy się z oryginałem zapisu to uświadomimy sobie, iż saski dziejopis zapisał imię zwycięzcy spod Cedyni w postaci Cidebur (Cideburo w ablativie). W związku z tym pojawia się zagadka: z jakiej przyczyny Thietmar użył głoski u, gdy w imieniu Czcibor oraz wielu innych, stworzonych na tej samej zasadzie (np. Bolebor, Przebor, Sambor, Włościbor, Wszebor itd.) mamy zawsze do czynienia z głoską o? Przecież autor w przypadku nazw własnych rozróżniał obie, czego dowodów w jego Kronice mamy całkiem sporo. Czy odpowiedzią na tę wątpliwość może być przypuszczenie, iż chciał oddać brzmienie innej nazwy osobowej? Nie Czcibor, ale… Aby to rozjaśnić należy przypomnieć, iż biskup merseburski sposobem znanym wielu ówczesnym pisarzom, często nazwy miejscowe i osobowe mające na początku głoskę k zapisywał przez c (np. Kijów to u niego Cuieva, a Kanut to Cnut lub Cnuto). Istnieje zatem prawdopodobieństwo, że wspominając o bracie Mieszka zastosował standardową metodę, w wyniku której „Kidebur” został zamieniony w Cidebur. Mamy więc dwie poważne wątpliwości co do prawdziwego brzmienia miana pogromiciela wojsk Hodona z roku 972. Czy w zasobach imiennictwa obcego da się znaleźć wyjaśnienie problemu? Być może. Otóż w językach nordyckich (najczęściej w staroduńskim) odnajdujemy imię Ketilbjǫrn, które można przetłumaczyć jako „niedźwiedzi hełm” lub „człowiek w niedźwiedzim hełmie” . Na zabytkach runicznych zapisywano to miano najczęściej w postaci kitilbiurn. Gdyby zatem Thietmar usłyszał to imię, to jako użytkownik języka starosaskiego i autor treści w języku łacińskim, mógłby zapisać je właśnie jako Cidebur (Kidebur). To oczywiście jedynie przypuszczenie, lecz nie wykraczające poza granice prawdopodobieństwa. Gdyby jednak taka argumentacja nie przemówiła do krytyków, to musimy pamiętać, że pierwsze, pogańskie imię naszego Mieszka (Dago) pojawiło się późno i tylko raz (tzw. hapaks legomenon). Możemy zatem oczekiwać, iż jego brat mógł być nazywany przez najbliższe otoczenie na co dzień zapisanym przez Thietmara imieniem skandynawskim, a na szerszej arenie występować pod nazwą osobową pochodzenia słowiańskiego. Przecież dokładnie w tym okresie wielu Skandynawów osiadających w krainach zamieszkałych przez obce im etnosy poczęło przejmować ich język i dorobek imienniczy. Tak na przykład Rollo/Rolf po podbiciu Normandii w drugiej dekadzie X w. tak wtopił się w otoczenie, iż własnego syna nazwał Wilhelmem , czyli kontynentalno-germańskim, czy też frankijskim imieniem. Na drugim krańcu Europy syn ruskiego Igora/Ingvara otrzymał słowiańskie imię Światosław. Moda? Socjologiczna reguła? A może - po prostu - duch tamtych czasów?
----------------------------
Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych




Komentarze
Pokaż komentarze (16)