48 obserwujących
320 notek
371k odsłon
747 odsłon

Garść uwag o „judeochrześcijaństwie”, czyli groźne oblicze dziecięcej naiwności

Wykop Skomentuj16

Mimo tego wiodące środowiska żydowskie znalazły dość siły i woli by zjednoczyć się do walki z chrześcijaństwem. Początkowo starały się zdezawuować wyznawców Chrystusa przedstawiając ich jako głównych wrogów imperium. To z inicjatywy Wielkiego Sanhedrynu władze państwowe przeprowadzały prześladowania chrześcijan; zarówno w samej Palestynie, jak i w pozostałych regionach państwa rzymskiego. Ich ofiary liczono w dziesiątkach tysięcy.  Równolegle przywódcy żydowscy pracowali usilnie nad dyskredytacją samego Chrystusa w oczach współwyznawców i potencjalnych prozelitów. Szczytowym osiągnięciem w tym zakresie był utwór zatytułowany Toledot Jeszu (Życie Jezusa), w którym głosiciel zasad ewangelicznych został przedstawiony m.in. jako owoc przelotnego związku nierządnicy, zgwałconej w fazie „nieczystości” przez lubieżnego Józefa. Czarna propaganda nie spełniała do końca swej roli  i chrześcijaństwo stopniowo rosło w siłę. Od czasu Soboru Jerozolimskiego (49 r. n.e.), podczas którego zwyciężyła opcja reprezentowana przez św. Pawła, odrzucającego wymóg obrzezania i honorowania zasad koszerności, przyrost wyznawców Jezusa z Nazaretu postępował lawinowo, a chrześcijaństwo na dobre oddzieliło się od mozaizmu.

Kolejny krok ku oddaleniu dokonał się na skutek wydarzeń związanych z powstaniem żydowskim i zburzeniem Świątyni (70 r. n.e.). Prawie całkowity zanik kasty kapłańskiej, obrócenie w gruzy jedynego przybytku oraz rozproszenie znacznej części ludności żydowskiej, stanowiły dla kierowników życia żydowskiego olbrzymie wyzwanie. Stało się ono jeszcze potężniejszym po rewolcie Bar-Kochby (132-135 r. n.e.). Do tego bowiem czasu światowa wspólnota żydowska skupiała się wokół kultu świątynnego w Jerozolimie, posiadała silne demograficznie centrum promieniujące na całą populację (czyli Erec Izrael), a także żyła według własnego, przesiąkniętego pierwiastkiem religijnym, prawa. Dramatyczne wydarzenia doprowadziły do utraty dwóch pierwszych atrybutów.

Z tej przyczyny decydenci dokonali radykalnej zmiany nadbudowy życia żydowskiego. Początkowo liderami zmian byli tannaici (tj. „powtarzający”/”nauczyciele”) działający od ok. roku 70/71 n.e. aż po początek III stulecia. Do najcenniejszych owoców ich pracy zalicza się Misznę, będącą zbiorem opinii dotyczących rozumienia i stosowania przepisów zawartych w Torze. Działalność tannaitów kontynuowali  amoraici (tj. „mówcy”/”komentatorzy”)  szczegółowo interpretujący Misznę, które to dociekania złożyły się na dzieło zwane Gemarą. Natomiast oba zbiory, czyli Miszna i Gemara, tworzą Talmud. Należy nadmienić, iż powstały dwa Talmudy, określane - ze względu na miejsce powstania – jako jerozolimski i babiloński. Pierwszy został skodyfikowany około przełomu IV i V w., drugi sto lat później. Intencją twórców obu prac było skupienie uwagi członków społeczności żydowskiej na Torze. Upatrywali oni mianowicie sposobu na przetrwanie pokiereszowanej wspólnoty w restrykcyjnym przestrzeganiu prawa. I choć w rozumieniu przywódców duchowych nie zerwano więzi z religią dawnego Izraela, to w rzeczywistości przyczynili się oni do powstania nowej konfesji, którą przyjęło się nazywać judaizmem rabinicznym lub talmudycznym.

image

Jedna z ksiąg Talmudu (XVII/XVIII w.)

image

Papirus z fragmentami Ewangelii (I lub II w. n.e.)

Istotą dzieła twórców Talmudu, była - ni mniej ni więcej - tylko rozbudowa i wzmocnienie obyczajowo-kulturowego muru pomiędzy członkami wspólnoty żydowskiej a pozostałą częścią rodzaju ludzkiego. Obostrzenia dotyczące życia codziennego zostały ujęte w 613 przykazań (365 zakazów i 248 nakazów), których każdy prawowierny Żyd winien przestrzegać. Skupienie się na ortodoksyjnym rytualizmie jako sensie postępowania i wyróżniku w stosunku do otoczenia,  jawiło się jako totalne zaprzeczenie idei chrześcijaństwa, będącego propozycją dla wszystkich (uniwersalistyczną), bez względu na tradycję i płynącą w żyłach krew, a przy tym  przywiązującą znacznie większa wagę do sfery duchowej niż do formalizmu. To jednak tylko jedna, mniej ważna, różnica.

Przywołani na wstępie rzecznicy „judeochrześcijaństwa” zawsze pomijają fakty dowodzące, że już u samego zarania chrystianizmu pojawiły się tak istotne różnice pomiędzy nim a ówczesnym mozaizmem, że trudno o większe. Przewartościowania dokonane przez „uczonych w piśmie” formujących judaizm rabiniczny, będący chronologicznie młodszym od chrześcijaństwa, odrębności te jedynie pogłębiły i uwypukliły. Przecież w oczach ogromnej większości wyznawców Jahwe boskość Jezusa była nie do pogodzenia z utrwalonymi przekonaniami. Gdy słowa św. Paweł z Tarsu mówiące o Bogu Trójjedynym docierały do uszu „starszych w Izraelu”, musiały brzmieć niczym najgorsze bluźnierstwo. Dla nich bowiem takie pojmowanie Najwyższego zakrawało na miano politeizmu. Nie inaczej duchowi kierownicy życia żydowskiego postrzegali nauki o życiu pozagrobowym, koncepcję odkupienia (związaną nierozłącznie z osobowym Mesjaszem), odrzucenie relatywizmu etycznego czy ideę wybraństwa. Tych kardynalnych sprzeczności w żaden sposób nie dało i nie da się pogodzić. Zdawali sobie sprawę z tego współcześni statyści, a wśród nich np. św. Ignacy z Antiochii (I/II w. n.e.), który pisał, że: „Jest rzeczą bezsensowną mówić o Jezusie Chrystusie i zarazem żyć po żydowsku, ponieważ to nie chrześcijaństwo przyjęło judaizm, lecz judaizm chrześcijaństwo, w którym zgromadzili się wszyscy ludzie wierzący w Boga".

Pomieszanie znaczeń i fałszowanie prawdy jest specyficznym znakiem firmowym współczesności. Czasem wynikają one z celowych działań, a niekiedy są po prostu wyrazem braku wiedzy. Brzmi to banalnie, ale zacieranie różnic w każdym przypadku prowadzi do powstawania bezkształtnej pulpy, która ani urodą, ani smakiem, ani wartością odżywczą nie może zaimponować i w dłuższej perspektywie zwykle okazuje się szkodliwą. Narracja o „judeochrześcijaństwie” doskonale wpisuje się w ten trend. Dodatkowo hagada ta w wymiarze ideowym nie jest  obojętną czy też dającą się zamknąć w opłotkach religijności. Jej oddziaływanie jest znacząco ważniejsze, gdyż pociąga za sobą kolejną narrację; tym razem o „cywilizacji judeochrześcijańskiej”. Trzeba to sobie jasno powiedzieć, że nigdy nie było czegoś takiego jak „judeochrześcijaństwo”.  Tak jak i nie było (i nie ma!) „cywilizacji judeochrześcijańskiej”. Choć dla obu religii fundamentem jest Dekalog, to jego rozumienie nie jest wśród wiernych obu religii identyczne. Ponadto dla chrześcijan drogowskazy postępowania w sferze doczesności zawarte zostały w Ewangelii, a dla wyznawców judaizmu rabinicznego w Talmudzie. To naprawdę dwa odrębne światy. I nie zmieni tego powoływanie się na przykład ebionitów czy Żydów mesjanistycznych. Kto twierdzi inaczej, niech lepiej założy sobie konto na którymś z forów kryptozoologicznych, i tam, z całym zastępem brodatych smarkaczy, gawędzi o kolejnym „yeti”.


Link:

https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&ved=2ahUKEwiYqpfahMnlAhWCDewKHSCqC58QFjABegQIABAC&url=http%3A%2F%2Fcejsh.icm.edu.pl%2Fcejsh%2Felement%2Fbwmeta1.element.ojs-doi-10_11649_slh_2013_008%2Fc%2Fslh.2013.008-157.pdf&usg=AOvVaw3WAzETtJk483mMvk1ttnAu



Wykop Skomentuj16
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura