Przed Polską w 2010 roku wybory samorządowe i prezydenckie, media powtarzają listę potencjalnych kandydatów na urząd prezydenta RP, niestety nie ma wśród nich prawdziwego męża stanu tylko sezonowi politycy.Żyjemy w epoce, gdzie w polityce nie występują już mężowie stanu czyli osoby o sprecyzowanej i niezmiennej wizji Polski, osoby o wyraźistej osobowości często wzbudzającej skrajne uczucia ale własnej nie wypracowanej przez speców od PR.Żaden z potencjalnych kandydatów na urząd prezydenta RP nawet nie aspiruje do roli męża stanu to politycy sezonowi czyli tacy na których moda przemija, politycy którzy powiedzą prawie wszystko byle zadowolić potencjalnego wyborcę i jak ognia unikają jasnych deklaracji i pokazania swoich własnych poglądów.
Innym problemem jest obecny prestiż urzędu prezydenta RP od wielu lat skutecznie podważany i niszczony.Pierwszym prezydentem III RP był Wojciech Jaruzelski, który nijak nie mógł większości Polaków kojarzyć się z niepodległością, później prezydentura Lecha Wałęsy pełna sprzecznych i niezrozumiałych posunięć a to "wzmacnianie lewej nogi" a to "obiad w Drawsku".Dwie kadencje Kwaśniewskiego to chyba pierwszy tak wyraźny przykład kiedy PR i reklama i kreowanie wizerunku zatriumfowały nad prawdziwym obrazem kandydata.Prezydent RP zataczający się nad grobami polskich żołnierzy w Charkowie, kłamiący w sprawie swojego wykształcenia, otaczający się ludźmi parodiującymi JPII, posiadający niejasne powiązania ze światem biznesu, a mimo to kochany niczym bohater telenoweli.Obecnie od początku prezydentury Lecha Kaczyńskiego jesteśmy świadkami festiwalu obrażania, kpin, no właśnie czy z Lecha Kaczyńskiego czy z najważniejszego urzędu w państwie.
Zastanawiam się czy kiedy fotel prezydencki zajmie przedstawiciel tej bardziej "oświeconej,postępowej,tolerancyjnej i europejskiej" częsci naszego narodu czyli Tusk lub Olechowski to zdoła odbudować szacunek tak skutecznie dzisiaj niszczony.


Komentarze
Pokaż komentarze