Jedna z córek Lecha Wałęsy, Maria Wiktoria, miała opanowany dokładnie ten sam model postępowania, co Marcin Plichta - szef Amber Gold. Po prostu olała państwo polskie i tyle.

Okazuje się, iż Wałęsówna nie tylko nie składała ŻADNYCH obowiązkowych sprawozdań finansowych, lecz także kilkakrotnie była karana grzywną oraz nie zapłaciła 85.300 zł czynszu za butik, tyle że komornik (i policja!) nie miał namiarów na córkę Wałęsy i przez kilka lat nie mógł jej odnaleźć. Na tej podstawie postępowanie... umorzono. Gdyby nie porządkowanie spraw po aferze Amber Gold, także młoda Wałęsówna mogłaby spać spokojnie.
Niestety, firma Marcina Plichty spowodowała zawirowania i zgłupienie w gdańskim środowisku sędziowskim do tego stopnia, że Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ zawiadomił Prokuraturę Rejonową Gdańsk-Wrzeszcz o popełnieniu przez Wałęsównę przestępstwa. No i sprawa się rypła.
Cóż w tej sprawie ma do powiedzenia nasz największy noblista, mędrzec Europy i największy autorytet tej części Wszechświata? Tego nie wiadomo, bo dziennikarze nie dorośli jeszcze do tego, by go zapytać. Na razie bełkocze coś o rozmowie braci, która wszystko wyjaśnia.
http://www.pudelek.pl/artykul/46702/walese_sciga_komornik_i_prokuratura/




Komentarze
Pokaż komentarze (13)