Media pasjonują się wyrokiem w sprawie doktora Mirosława G. Wszyscy zastanawiają się, czy wyrok jest adekwatny, czy też nie jest. Otóż, po pierwsze, wyrok jest nieprawomocny i nic nie jest jeszcze ostatecznie przesądzone. Po drugie, sądowy wyrok skazujący musiałby być jednocześnie wyrokiem na Gazetę Wyborczą.

Nie ma chyba w Polsce uważnego obserwatora polityki, który nie doceniałby roli tego ośrodka inżynierów dusz. Trzeba też pamiętać, że Adam Michnik otrzymał Order Orła Białego, a więc formalnie należy do grona najwybitniejszych Polaków.
No i jak to pogodzić z faktem, że Gazeta Wyborcza występowała w roli najważniejszego w Polsce adwokata doktora Mirosława G., a tym samym - nie po raz pierwszy, bo regularnie - w obronie patologii III Złodziejowa? Gdyby Agora była partią polityczną, możnaby żądać delegalizacji. Może zatem czas najwyższy rozpocząć powszechną akcję w celu przerwania dopływu strumienia publicznych pieniędzy do największego szkodnika medialnego w Polsce, jakim jest środowisko Gazety Wyborczej? Podatnicy bowiem nie tylko łożą na tych funkcjonariuszy medialnych, to jeszcze otrzymują towar najgorszej jakości.




Komentarze
Pokaż komentarze (7)