Sędzia Igor Tuleya robi błyskawiczną karierę w mediach III RP, które kreowały (i nadal kreują) doktora Mirosława G. na męczennika systemu IV RP. Prym wiodła i wiedzie w tym względzie niezawodna Gazeta Wyborcza.

Tym trudniej GW przełknąć teraz ślinę, gdy przeciwko sędziemu wypowiadają się także ludzie z tego samego środowiska.
Były sędzia Trybunału Konstytucyjnego Wiesław Johann skonstatował wręcz: Brzydzę się tym wyrokiem i postawą sędziego w tej sprawie. Na forach lemingowych postawa sędziego Johanna została natychmiast zakwalifikowana jako "pisowska".
Teraz gazetowyborcze lemingi mają jeszcze większy zgryz, bo przeciwko sędziemu Igorowi Tulei (Tuleyi?) wystąpiła także Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która słowami jej rzecznika skomentowała to tak: Tym samym zdumienie wywołuje aktywność medialna w kolejnych dniach sędziego orzekającego, w trakcie której on sam nawiązując do wydanego orzeczenia, zdaje się świadomie łamać powszechnie obowiązujące w tym zakresie reguły i zwyczaje.
Sędzia Igor Tuleya zapomniał bowiem, że jego wyrok jest nieprawomocny i ciągle otwarta jest droga odwoławcza.
Natomiast moje zdumienie wywołała informacja, że sędzia Igor Tuleya jest twarzą Sądu Okręgowego w Warszawie, którego jest rzecznikiem w sprawach karnych. Nb. czy to nie Sąd Okręgowy w Warszawie jest właściwy dla rozpoznania apelacji od wyroku Sądu Rejonowego w sprawie doktora Mirosława G.? Bo jeśli tak, to czy rzecznik tegoż Sądu nie wywiera niedopuszczalnego wpływu na Sąd, który reprezentuje w mediach, by w przyszłości "zaklepał" jego wyrok?
Cóż, jakie środowisko, tacy sędziowie w Złodziejowie!




Komentarze
Pokaż komentarze (13)