Nie mam zamiaru oceniać zasadności orzeczenia sędziego Igora Tulei (Tuleyi), wydanego w sprawie doktora Mirosława G. Być może wyrok jest sprawiedliwy, adekewatny do stopnia zawinienia. Nawet dobrze, żeby tak było. Natomiast moją uwagę przykuły inne słowa sędziego, wypowiedziane już po wydaniu wyroku i podaniu ustnych motywów, a mianowicie te, które ujawnił w mediach.

Idzie mi o fragment rozmowy Igora Tulei z Magdaleną Rubaj. Oto on:
M.R.: Co pan odpowie na zarzut, że teraz zawiadamia pan prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez CBA, a powinien był to zrobić w trakcie procesu, gdy tylko powziął pan takie podejrzenia? Czy to zawiadomienie nie jest efektem krytyki?
I.T.: - Zawiadomienia będą dotyczyć podejrzenia popełnienia przestępstwa składania fałszywych zeznań przez niektórych świadków oraz wskazania na pewne uchybienia w działaniach organów ścigania. Natomiast takie działanie sądu przed wydaniem nawet nieprawomocnego wyroku mogłoby świadczyć o braku bezstronności.
Czyli - wedle "bezstronnego" legalisty Igora Tulei jest tak. Sędzia, który wie na 100%, że zeznający świadek kłamie (bo ma na przykład w aktach dokument wręcz przeciwny) milczy, żeby nie popsuć sobie procesu formalnym zarzutem braku bezstronności. Nie składa zawiadomienia o przestępstwie, ani nie informuje prezesa sądu o ewidentnym przestępstwie popełnionym na sali sądowej. Wydaje wyrok wiedząc, że zaraz po nim złoży takowe zawiadomienie - bez narażania się na zarzut stronniczości.
Nie wiem, czy wszyscy sędziowie mają obywateli za idiotów, ale sędzia Igor Tuleya jak najbardziej. Stronniczość jest bowiem stanem umysłu, w którym sędzia ma autentyczne uprzedzenie do którejś ze stron procesu i który to stan umysłu uniemożliwia wydanie bezstronnego, w pełni obiektywnego wyroku. Ten stan umysłu istnieje niezależnie od tego, czy sędzia go jakoś uzewnętrzni, czy nie, czy go sformalizuje na piśmie lub nie.
Dopóki sędzia tego stanu umysłu jakoś nie uzewnętrzni, bardzo trudno zarzucić mu stronniczość. Prawo a priori przewiduje szereg przypadków, gdy taka stronniczości musi wystąpić, na przykład sędziemu nie wolno orzekać w sprawie bliskiej mu osoby, czy brać udział w orzekaniu, gdy jego poprzedni wyrok w tej sprawie został uchylony. Pozostałe przypadki muszą czekać na jakieś uzewnętrznienie.
Tu dochodzę do sedna. Udzielając tego wywiadu sędzia Igor Tuleya z opóźnieniem uzewnętrznił swój stan umysłu z okresu rozprawy głównej. Po prostu, krył się przed stronami postępowania. Skoro tak, to nic nie stoi na przeszkodzie, by wnosząc apelację którakolwiek ze stron zakwestionowała jego bezstronność. To powinno nauczyć go rozumu.




Komentarze
Pokaż komentarze (10)