Po raz kolejny czytam na stronie głównej portalu dla idiotów (znaczy się na Onecie), że coś złego dzieje się lub że coś złego robi przyjaciel Lecha Kaczyńskiego. Klikam i czytam wtedy, że chodzi o prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego.
Tym razem piszą w artykule, że setki Gruzinów żądają jego odwołania. Imponujące, nieprawdaż? Setki. To musi budzić respekt i grozę.
No dobra. OK. Jest sobie w Gruzji prezydent Micheil Saakaszwili i od blisko trzech lat nie ma prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego, bo zginął w katastrofie pod Smoleńskiem. Dlaczego zatem za każdym razem na Onecie nie piszą na stronie głównej, że coś dzieje się w Gruzji bądź konkretnie z Saakaszwilim, tylko zawsze akcentują w stylu "Kolejne kłopoty przyjaciela Lecha Kaczyńskiego". Gdyby nawet prezydent Gruzji w rzeczywistości robił teraz coś złego, po jakiego wała mieszać do tego nieżyjącego prezydenta Polski? Czyżby śp. Lech Kaczyński miał wpływ na niego zarówno kiedyś, jak i obecnie?
A może powstała jakaś nowa świecka tradycja i zamiast konkretnie z imienia i nazwiska, zaczniemy pisać o jakimś wehrmachtowcu, że chodzi nam o gościa, który ma związek z dziadkiem polskiego premiera?
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/kolejne-klopoty-micheila-saakaszwilego,1,5399406,wiadomosc.html




Komentarze
Pokaż komentarze (11)