Generalnie nawet lubiłem blogera jozefamonetę, acz ma poglądy krańcowo odmienne od moich. Jak na gazetowyborczego leminga wydawał mi się sympatyczny i czasami nawet dało się z nim podyskutować. Sam tego próbowałem i wcale nie żałowałem. Nie sądzę też, by - jak twierdzą niektórzy - miał w S24 misję do spełnienia, albowiem jego teksty są nazbyt infantylne. No, ale tu mogę się mylić.
Dzisiaj jozefmoneta wykazał jednak expressis verbis, że nie zasługuje na żaden szacunek. Idzie mi o jego notkę pt.: "Anatomia upadku SDP", w której naśmiewa się z apelu SDP o wyemitowanie w telewizji publicznej filmu Anity Gargas. Dlaczego uważam, że jozefmoneta stoczył się i przestał zasługiwać na szacunek? To proste - bo sam nie szanuje innych.
Możemy spierać się o wiele rzeczy i spraw, ale nie o to, czy warto poszukiwać prawdy, czyli nowych (innych) faktów, ewentualnie alternatywnej wersji wydarzeń opartej na tych samych faktach - o ile będzie rzetelnie uzasadniona. Na tym polega cywilizowana dyskusja w cywilizowanym kraju.
Jestem na przykład przekonany, że gdyby nie pokazano w polskiej telewizji publicznej dokumentalnego filmu, na którym widać, jak Rosjanie niszczyli łomami polskiego tupolewa, a jedynie Anita Gargas dotarłaby dzisiaj do świadków, którzy opowiadaliby, iż widzieli takie zdarzenia na własne oczy, zostałaby zgodnie wyśmiana w mainstreamowych mediach i przez jozefowmonetow. No, ale mleko się rozlało i w tym wypadku różne jozefymonety i nadredaktory michniki nie mogą sobie poużywać. Łomy były, zniszczenia były. Mogą co najwyżej spróbować to zamilczeć.
Tą krótką notką mówię dość! i żegnam jozefamonetę. Zero szacunku dla gościa. Nie będę wchodził z nim w polemiki gdziekolwiek i od dziś nie chcę go widzieć w swoim blogu.





Komentarze
Pokaż komentarze (37)