Jestem pod wrażeniem cudów dokonanych przez premiera Donalda Tuska. Tylko on potrafi bowiem robić coś z niczego i to siejąc grozę lepiej niż Alfred Hitchcock.
Zmiany w rządzie? Proszę bardzo. Temat grzany w mediach prorządowych przez tydzień, ale co tam! Premier zapowiedział dalsze zmiany w rządzie... latem. Zatem różne Wołki i Żakowskie dopiero mają co robić! Przecież nie można odpuścić najważniejszego w tej części Wszechświata tematu.
Jak gdyby tego było mało, premier zapowiedział również, iż wczesną wiosną (zobaczymy, co to pojęcie oznacza) podejmie i ogłosi decyzję w sprawie swojej przyszłości w Platformie Obywatelskiej. No cóż, obywatele, będzie się działo, oj będzie. Mucha nie siada.
Premier Donald Tusk ma niezwykłe poczucie humoru. Dziś na konferencji prasowej zasugerował dziennikarzom prorządowym, że są antyrządowi, bo w gazetach przez tydzień robili giełdę nazwisk ministerialnych do odwołania. Zaraz, zaraz, kiedy to premier ogłosił rewolucyjne zmiany w rządzie? Aha, tydzień temu, przeto wszystko się zgadza. Prorządowi dziennikarze muszą teraz uważać, by na następnej konferencji nie dowiedzieli się, iż są w tajnej zmowie z opozycją.
Jestem przekonany, że premier Donald Tusk nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w kwestii cudów. Po cudzie masowego powrotu Polaków z zagranicy niebawem nastąpi cud znaczącego osuszenia naszych kieszeni. Dla naszego dobra. Swego czasu ustawę skracającą okres pobierania emerytury nazwano reformą emerytalną, a prorządowi dziennikarze okrzyknęli ją jako najważniejszą decyzję tego rządu. A ludzie uwierzyli, że to dla ich dobra. To jest prawdziwy cud! Dzisiejsi trzydziestolatkowie nie wiedzą jeszcze, że w przyszłości czeka ich co najmniej jedno skrócenie okresu pobierania emerytury, tak samo humorystycznie zwane reformą emerytalną. Także dla ich dobra.




Komentarze
Pokaż komentarze (4)