A może odwrotnie? Sam już nie wiem. Państwo Tuska i Komorowskiego posiada bowiem niezwykłą zdolność zamiany roli kata i ofiary. Jeśli prezydent Komorowski powiada, że państwo zdało egzamin, to ma absolutną rację. Państwo polskie znakomicie ogrywa swoich obywateli przy każdej okazji i pod tym względem zdaje każdy egzamin. Nie dość na ten przykład, że Polacy mają pracować dłużej, to jeszcze okradnie się emerytów za pomocą OFE i chwatit.
No, ale do rzeczy. W państwie Tuska i Komorowskiego dominującą rolę odgrywają cwaniacy w togach, czyli różnej maści prawnicy. Obywatele mają obowiązek czuć się jak pod zaborami, na ten przykład austriackim. Państwo na każdym kroku ma zaś obowiązek pokazywać obywatelowi, jaki jest mały.
Czasami jednak, podobnie jak pod zaborami, obywatelom coś się udaje. Tym razem padło na Beatę Gosiewską, która uparła się, że istnieje w Polsce ustawa o dostępie do informacji publicznej. Kancelaria Donalda Tuska uznała wręcz przeciwnie i olała jej żądanie dostępu do informacji na temat wraku tupolewa. Gosiewska jednak uparła się, poszła do sądu administracyjnego i... wygrała w obu instancjach.
Jaki szerszy przekaz płynie z tej sprawy? Dość oczywisty - informacji będziemy bronili tak samo dzielnie, jak stanowisk rządowych. Jeśli zatem, obywatelu, chce ci się marnować czas i walczyć z wiatrakami, to próbuj, może zostaniesz Gosiewską. Pamiętaj jednak, że za nami stoi cała machina urzędnicza i jeśli przegramy na tym polu, to odegramy się na innym, bo my - trampkarze - generalnie nie lubimy przegrywać.





Komentarze
Pokaż komentarze (1)