Moim skromnym zdaniem w pojedynku na największy idiotyzm związany ze sprawą byłej Posłanki PO Beaty Sawickiej prowadzi na razie poseł RPP Andrzej Rozenek. Otóż poseł ten stwierdził, że "agent Tomek" panicznie boi się odpowiedzialności prawnej z powodu "nieudanej, nielegalnej prowokacji".
Na drugim miejscu jest u mnie poseł PSL Stanisław Żelichowski, który - co prawda - mniej odważnie od Rozenka, ale jednak wysłowił to samo stwierdzając, że "agent Tomek" nie ma wyboru i walczy o swoje, składając wniosek do prokuratora generalnego o wdrożenie postępowania kasacyjnego w sprawie Beaty Sawickiej.
Trzecie miejsce przydzielam europosłowi PO Jackowi Protasiewiczowi, który skonstatował, iż dla "agenta Tomka" ludzie byli tylko przedmiotami w "wielkiej zabawie".
Wiemy zatem, że dla wielkiej koalicji PO-PSL-RPP korupcji w tej sprawie w ogóle nie było. Była za to wielka zabawa, za którą teraz trzeba odpowiedzieć karnie. Kto ma odpowiedzieć? No przecież nie Sawicka czy Wądołowski, lecz Mariusz Kamiński i "agent Tomek".
Na zakończenie mam jednak pytanie do lemingów, by popsuć im przednią zabawę. Skoro każda akcja CBA odbywała się pod nadzorem prokuratury, a działania o charakterze prowokacyjnym wymagały zgody sądu, jaką odpowiedzialność lemingi (w tym Rozenek, Żelichowski i Protasiewicz) przewidują dla prokuratorów i sędziów zajmujących się sprawami CBA, a w szczególności dla sędziów Sądu Okręgowego w Warszawie, którzy pierwotnie wydali wyrok skazujący Sawicką i Wądołowskiego?





Komentarze
Pokaż komentarze (7)