Pamiętam, że Radosław Sikorski został wypromowany przez PiS. To kolejny przykład słabego HRM tej partii. Tyle że PO wiedziała o tym nieudaczniku dużo więcej, lecz mimo to przygarnęła go do siebie. Radosław Sikorski jako jeden z pierwszych osiągnął bowiem mistrzostwo w pluciu na Jarosława Kaczyńskiego. I to jest chyba jedyna umiejętność, którą posiadł. No, trzeba jeszcze doliczyć to, że się dobrze wżenił, ale na tym koniec.
Taki mam zwyczaj, że z rana przeglądam główne strony Onetu i Wirtualnej Polski. Dziś na obu portalach króluje minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Na Onecie (a właściwie w Gazecie Wyborczej) rzeczony minister chwali się, że Polska jest mocarstwem, które należy do grupy trzymającej władzę w Europie, zaś na Wirtualnej Polsce upatruje sukces sondażowy PiS z powodu rzekomego ukrycia Jarosława Kaczyńskiego i jednocześnie cieszy się z wysokiego poparcia sondażowego dla PO.
Pierwszego materiału nawet nie ma co komentować. Już choćby "sukcesy" polskiej prezydencji w UE były miarą naszej mocarstwowości.
Zajmijmy się zatem drugim materiałem. Chłoptaś w krótkich majteczkach sugeruje schowanie przez PiS Jarosława Kaczyńskiego. Ciekawe, ilu głupszych od siebie, którzy kupią taką narrację, Radosław Sikorski znajdzie. O ile wiem, to Jarosław Kaczyński jeździ od miasta do miasta, od gminy do gminy i nie tylko się nie chowa, lecz wręcz przeciwnie - dzień w dzień wystawia się na widok publiczny. Jeśli zatem prorządowi dziennikarze chcieliby go złapać za jakieś słówka, to okazji wymarzonych mają w bród. Skoro jednak tego nie czynią, a wzięli na celownik na przykład Sławomira Nowaka - rządowego kolegę Radosława Sikorskiego, to znaczy, że zostali zadaniowani na innym kierunku. Nie zmienia to faktu, że Radosław Sikorski włączył zgraną i porysowaną płytę, która nie tylko przestała działać na zasadzie odruchów Pawłowa, lecz powoli zaczyna obracać się przeciwko tym, którzy jej używają.
Tak czy siak, Radosław Sikorski jest postacią nader szkodliwą w polskiej polityce i z pewnością jako minister spraw zagranicznych przynosi Polsce więcej szkody niż pożytku. Dodatkowy niesmak budzą jego idiotyczne uwagi na temat katastrofy smoleńskiej. Człowiek honoru spaliłby się raczej ze wstydu, ale akurat ten przymiot Sikorskiego nie dotyczy.





Komentarze
Pokaż komentarze (4)