Niezłomny dziennikarz III RP, wiceurban naszych czasów, uosobienie intelektu i nienagannych manier, wybitny znawca dziennikarstwa murzyńskiego oraz o.m.c. prezydent Polski, czyli Tomasz Lis we własnej osobie, nie ma sobie równych w przedmiocie tropienia przekrętów władzy. Oczywiście idzie o władze partyjne i klubowe PiS. Tomasz Lis z pewnością, gdy tylko wytropi i ujawni ostatnią aferę z udziałem opozyjnego PiS, weźmie się w stylu amerykańskim za rządzącą Platformę Obywatelską. Mamy to jak w banku - Tomasz Lis zaświadcza to rzetelnością i obiektywizmem dziennikarskim, no i wieloletnim podpatrywaniem murzyńskich mediów.
Dzięki Tomaszowi Lisowi wiemy już, że wszyscy polscy podatnicy zrzucili się na prywatną obsługę prawną związaną z prywatną katastrofą smoleńską rodziny Kaczyńskich. Żeby tylko to! Nie dość, że każdy z nas dał kasę, to jeszcze Jarosław Kaczyński od tej naszej kasy nie zapłacił podatku. Sprawa w każdym razie jest rozwojowa i z pewnością przyniesie jeszcze kilka niekorzystnych dla PiS zwrotów.
Teraz dowiadujemy się z Newsweeka, że wszyscy podatnicy zrzucili się na książkę, którą napisał Jarosław Kaczyński. Ponieważ nie sprzedano ani jednego egzemplarza, podatnicy via PiS zmuszeni byli zapłacić wydawcy za robotę. No bo cóż ten biedny człowiek jest winien? Ostrzegał, że książka nie pójdzie, ale go nie słuchali. No to ją wydał, żeby przekonać niedowiarków.
Na szczęście Tomasz Lis był na posterunku i z pomocą kolegów nie pozwolił zamieść sprawy pod dywan. Sprawa jest rozwojowa i niewykluczone, że może przyczynić się do tymczasowego aresztowania Jarosława Kaczyńskiego. Gdyby do tego doszło, mielibyśmy rekord Guinessa, albowiem nigdy wcześniej, w żadnym kraju na świecie, nie sprzedanoby tyle butelek szampana jednego dnia w przeliczeniu na obywatela - nawet z okazji zmiany tysiąclecia.
Z utęsknieniem czekam przeto na kolejny odcinek serialu. Przeczucie mówi mi, że nastąpi to jeszcze przed wakacjami.





Komentarze
Pokaż komentarze (10)