Tytuł jest dziwny, ale prawdziwy. Po euforii związanej z rokiem 1980 i 1981, po apatii związanej ze stanem wojennym i po nadziei utopionej w okrągłostołowym dealu, a konkretnie w dniu 4 czerwca 1989 r., przyszły trudne czasy dla Polski i większości Polaków. Przez ponad 20 lat czerwoni i różowi znali tylko jedną drogę do kapitalizmu, czyli złodziejstwo w białych rękawiczkach z wykorzystaniem całego aparatu państwa. "Ukraść pierwszy i każdy następny milion" - oto motto tych ludzi.
Ta notka nie jest jednak o tym, czego zabrakło Polsce po 1989 roku, bo zabrakło zbyt wielu ważnych rzeczy. Przede wszystkim zabrakło rządów, które postawiłyby sobie za cel zezłomowanie komunizmu i deratyzację zarówno w gospodarce, jak i w polityce. Niestety, nawet jeśli pojawiały się jaskółki, to znikały bardzo szybko.
Dzięki temu Polska dziś niemal idealnie odzwierciedla regułę Pareto, na przykład 80% społeczeństwa tyra coraz bardziej i bardziej po to tylko, by 20% wybrańców było żyło się coraz lepiej. Niestety, w rękach 20% znajduje się nie tylko kapitał, lecz także realna władza, w tym medialna. Dzięki temu lemingi oraz cała pozostała rzesza użytecznych idiotów cieszy się w przerwach na poszukiwanie pracy, że jakiemuś medialnemu symbolowi polskiego dobrobytu, na przykład Kulczykowi, znów podwoił się majątek.
Na szczęście raz na jakiś czas w polskim społeczeństwie pojawia się jakaś dziwna odporność na wirus indoktrynacji. Nikt nie rozumie tego fenomenu, a tym bardziej inżynierowie dusz z różnych Czerskich czy Wiertniczych. Moim zdaniem taki czas nadchodzi. Społeczeństwu będzie znacznie trudniej niż w 1989 roku, bo złodzieje w białych kołnierzykach nie oddadzą bez walki ani jednej złotówki. Za nimi stoją bowiem najlepsze kancelarie prawnicze, "postępowe" media, sprzedajni sędziowie oraz cały zdemoralizowany aparat państwa. Za nimi stoi również bezwolna Unia Europejska. Jestem jednak przekonany, że niebawem Polacy znów otrzymają swoje 5 minut. Czy je wykorzystają?





Komentarze
Pokaż komentarze (2)