Nie napisałem o tym wczoraj, żeby nie psuć sobie i innym ważnego święta, zwanego "cudem nad Wisłą". W mainstreamowych mediach dużo się w Polsce rozprawia o różnych zrywach, ale głównie przegranych. No bo po co wpędzać Polaków w dumę, skoro kark mają mieć zgięty, a w głowie przekonanie o swojej niższości z powodu paskudnych cech charakteru, na przykład wrodzonego antysemityzmu?

Powszechnie wiadomo, że Piotr Zychowicz wydał książkę "Obłęd 44", w której dowodzi - tu użyję słów Tomasza Lisa - że:
grupa ludzi nieodpowiedzialnych, nieporadnych i głupich doprowadziła do Powstania Warszawskiego, największej tragedii w historii Polski. Jest więc książka Zychowicza opowieścią o najbardziej efektownych rozdziale w epopei "Dzieje głupoty w Polsce".
Książka Zychowicza jest bardzo kontrowersyjna i pozostawia bardzo wiele do życzenia pod względem warsztatowym, o czym łagodnie wspomina dr Piotr Gontarczyk. Mówiąc inaczej, napisana jest pod konkretną tezę, którą nieźle wysłowił Tomasz Lis. Używając logiki Zychowicza i Lisa, nietrudno zgadnąć, co by dziś pisali, gdybyśmy przegrali Bitwę Warszawską. Zapewne zaczynaliby od zdania: Idioci, przecież z góry było wiadomo, że nie mamy szans a kończyli na pospolitym zwrocie: Mordercy! Niestety dla Lisa i całego prorosyjskiego mainstreamu Bitwa Warszawska została wygrana. Taki pech! Nie pozostaje więc nic poza umniejszaniem rangi jej samej oraz jej następstw.
Szkoda czasu i atłasu na próżne dysputy z Lisami i jemu podobnymi. To nie jest tak, że mainstream - reprezentowany głównie przez Czerską - nie rozumie szkód, które wyrządza społeczeństwu. Te działania są jak najbardziej przemyślane i sensowne z punktu widzenia interesów rzeczonego mainstreamu.
Ktoś może zapytać, dlaczego uważam, iż Tomasza Lisa boli "cud nad Wisłą" skoro w swoim tekście ani razu nie wspomina o Bitwie Warszawskiej? Odpowiedź jest prosta. Proszę popatrzeć, kiedy Lis umieścił swoją notkę na parówkowym portalu? Ano, wczoraj, w rocznicę Bitwy Warszawskiej. Dlaczego akurat w tę rocznicę? Nie ma wyjścia, musi go bardzo boleć zwycięstwo Polaków nad bolszewikami. Wybór daty nie może być przeto przypadkowy. To mniej więcej tak, jak gdyby jakiś ksiądz (anty)katolicki - w bożonarodzeniowym wydaniu na przykład Gazety Wyborczej - opublikował na pierwszej stronie płatny tekst o księżach pedofilach, złodziejach i antysemitach oraz o konieczności reformacji Kościoła katolickiego na całym świecie.
http://tomaszlis.natemat.pl/71663,harakiri-po-polsku


Komentarze
Pokaż komentarze (18)