Oczywiście nie wiem, czy i na ile zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa przeciwko najwyższym rangą oficerom Służby Kontrwywiadu Wojskowego są prawdziwe, ale jeśli choć część informacji potwierdzi się - nawet bez formalnego postawienia zarzutów - to i tak będzie to prawdziwy skandal!
Suto zakrapiana libacja w dniu katastrofy smoleńskiej w siedzibie SKW czy dekonspiracja oficera wysłanego do Smoleńska w związku z katastrofą - to medialnie najciekawsze.

Jeśli to prawda, że 10 kwietnia 2010 r., czyli w dniu katastrofy, płk Janusz Nosek, któremu śp. Lech Kaczyński odmówił awansu generalskiego, urządził w SKW ostrą balangę z okazji spodziewanego awansu z rąk następcy prezydenta Lecha Kaczyńskiego, czyli p.o. prezydenta Bronisława Komorowskiego, to stopień degrengolady państwa polskiego osiągnął najwyższy poziom. Oczywiście, nie jest to wątek prawnokarny, raczej obyczajowy, ale symptomatyczny.
Jeśli to prawda, a tu akurat nie ma specjalnych podstaw do niewiary, że SKW wysłało do Smoleńska płk Tomasza S., jednocześnie dekonspirując go poprzez przekazanie Rosjanom listy pasażerów z uwagą, że ten pasażer jest z SKW i narażając bezpośrednio jego życie, to już nie jest skandal. To wielka granda i amatorszczyzna! Oficer ten, jak wynika z informacji, po powrocie ze Smoleńska natychmiast złożył wniosek o przejście na emeryturę, albowiem przestał czuć się bezpieczny za sprawą swoich przełożonych.
Jeśli ktoś dotychczas nie wie, dlaczego Platforma Obywatelska blokowała, blokuje i będzie blokowała powołanie specjalnej komisji śledczej do wyjaśnienia działania organów państwa w związku z katastrofą smoleńską (bez badania bezpośrednich przyczyn katastrofy), to być może odpowiedź będzie miał na dłoni. To jest gra o wszystko. W Polsce, bo w Moskwie to gra jedna z wielu.


Komentarze
Pokaż komentarze (45)