Historia lubi sobie pochichotać. Zwłaszcza z głupców. W tym celu często zatacza koło. Okrągły Stół w 1989 roku był takim kołem. Ratunkowym. Dla Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i akolitów. Niebawem też będzie potrzebne koło ratunkowe. Dla Platformy Obywatelskiej i resztek Unii Wolności.
Teraz już mało kto pamięta, jak w latach '90 w dniu 6 lutego rokrocznie obchodzono kolejne rocznice Okrągłego Stołu. Stworzono w tym celu nową świecką tradycję. Wywiady, wspomnienia, łezki w oku. Tradycja umarła na dobre w 2003 roku - po tzw. aferze Rywina, gdy wielu otworzyły się oczy na fakt, że nie ma niemal żadnej różnicy między Michnikiem a Urbanem oraz między śp. Geremkiem a Kwaśniewskim, zaś łączy ich nie tylko wspólnota interesów.
Adam Michnik i śp. Bronisław Geremek otrzymali Ordery Orła Białego. I słusznie. Należały im się jak rzadko komu. Stworzyć od podstaw system, w którym środowisko zmonopolizowało system władzy państwowej, a w dodatku wmówić społeczeństwu, że czyni się to dla jego dobra w ramach odzyskanej wolności, to naprawdę duża sztuka. Full respect.
Stworzono system, w którym nie ma miejsce na efektywną rywalizację polityczną, wskutek czego mogą być wyłaniani najlepsi, zaś ludzie karmieni są tanią propagandą "na jedno kopyto", chociaż dociera ona z różnych źródeł (tak zwanych systemowych). System, w którym nie ma mechanizmów promocji najlepszych w dowolnej dziedzinie, bo trzeba promować swoich. System, w którym nie ma miejsca dla ludzi mających odmienną wizję funkcjonowania państwa, a jeżeli nie zrozumieją swojego "błędu", to należy ich ośmieszyć, stłamsić bądź w ostateczności zamilczeć. No, gdy absolutnie nie będzie innego wyjścia, zawsze mogą popełnić samobójstwo. W tak dużym kraju sporo jest też różnego rodzaju Niewiadomskich, którzy wyczują prawdę etapu.
W trakcie 24-letniego funkcjonowania, system III RP tylko dwukrotnie przeżył grozę poważnego zachwiania, skutkującego w dalszej perspektywie wręcz rozsypaniem. Raz w 1992 roku i raz w latach 2005-2007. W 1992 roku z renegatami uporano się szybko, bo byli słabo przygotowani. Po aferze Rywina było już znacznie trudniej. Na szczęście dla systemu III RP renegaci nie tylko nie stanowili jednolitej siły, ale też nigdy nie powinni byli się łączyć. Po niecałych dwóch latach z amibtnych planów głównego renegata zostało co prawda niewiele, ale stworzył całkiem niezłe przyczółki.
Tak, jak generał Jaruzelski potrzebował w 1981 roku rzekomo "90 dni spokoju", by uratować kraj po niecałych dwóch latach koegzystencji z "Solidarnością", a nie dał rady uczynić tego w ciągu 7 lat, tak premier Tusk zbliża się po 6 latach rządów do podobnej sytuacji. Tą łajbą nie da się dalej szybko płynąć, ani efektywnie kierować, bo ludzie widzą dziury w burcie, bunt na pokładzie i szczury przygotowujące się do ewakuacji. Potrzebne jest nowe otwarcie, Nowy Okrągły Stół Ratunkowy, który uratuje system.
Chichot historii polega zaś na tym, że kiedyś różowi (opozycjoniści) uratowali skórę czerwonym de facto (i de iure - jak pokazują procesy sądowe m.in. Jaruzelskiego i Kiszczaka), tak teraz czerwoni będą musieli ratować skórę różowym. By czerwonoróżowym żyło się lepiej. Wyborcy tego nie łykną? Czyżby? Poproszę wobec tego o dowody, że z tzw. masami społecznymi nie da się w Polsce czegoś zrobić.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)